Co zrobi rząd, by ograniczyć rosnące ceny paliwa w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie? "Mamy do czynienia z największym kryzysem naftowym w historii, więc nie jest łatwo. Wachlarz działań, które są dostępne po stronie rządu, jest ograniczony. Możemy myśleć o (obniżeniu) podatków na paliwo i marżach Orlenu" - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Wojciech Wrochna, wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.
Gość Piotra Salaka podkreślał, że nikt tak naprawdę nie wie, ile potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie.
Musimy liczyć się z tym, że skutki wojny potrwają długo, dlatego zbyt szybkie działania mogą być nieskuteczne - mówił Wrochna.
(...) Polska w ramach Międzynarodowej Agencji Energetycznej zobowiązała się do uwolnienia rezerw w odpowiednim czasie. W najbliższym tygodniu będziemy patrzeć na ceny ropy i paliw na rynkach i w odpowiednim czasie je uwolnimy. Jednak zbyt szybkie uwolnienie rezerw pozbawia nas ich w przyszłości - zaznaczał.
Jak stwierdził, "Polska posiada zapasy ropy i paliw na poziomach przekraczających międzynarodowe wymogi, więc z tej perspektywy jesteśmy do kryzysu dobrze przygotowani".
Sytuacja jest naprawdę trudna i zdaję sobie sprawę, że te ceny rosną. Rząd analizuje sytuację i w odpowiednim momencie, jeśli cena będzie wysoka lub będzie rosnąć, podejmie odpowiednie działania - zapewnił Wojciech Wrochna.
Likwidacja ETS-u jest po prostu niemożliwa - powiedział w Rozmowie o 7:00 Wojciech Wrochna, wiceminister energii, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Podkreślił, że rząd opowiada się za jego reformą i większą elastycznością. Znajdźmy rozwiązania, które pomogą Polsce, nie naruszając systemu - mówił.
W tym kontekście wiceminister przypomniał, że w konkluzjach unijnego szczytu poświęconego cenom energii zapisano, że w lipcu "Komisja Europejska ma przedstawić projekt rewizji systemu ETS".
Gość Radia RMF24 wskazał, że Polska - ze względu na wysoki udział węgla - odczuwa skutki ETS silniej niż inne kraje UE. Mamy wiele krajów, które korzystają z energii jądrowej i ich wytwarzanie nie jest obciążone ETS-em - podkreślił.
Wrochna przyznał, że system ETS wpływa na ceny energii, stanowiąc ok. 20 proc. ich kosztu w Polsce. Jednocześnie zaznaczył, że jego likwidacja nie oznaczałaby automatycznego spadku rachunków. Zdjęcie ETS-u nie oznacza automatycznego przełożenia tego na ceny energii - powiedział.
ETS obowiązuje od ponad dwudziestu lat i jest instrumentem (...), który ma doprowadzać do tego, by gospodarka europejska była zdekarbonizowana. Powinniśmy odchodzić od importu paliw, powinniśmy odchodzić od paliw kopalnych. A ETS (...) jest instrumentem, który właśnie temu służy - mówił.
Gość Radia RMF24 podkreślił, że rząd pracuje także nad maksymalnym obniżeniem kosztów dystrybucji energii. Kluczowym wyzwaniem jest pogodzenie trzech celów: bezpieczeństwa, niskich cen i transformacji energetycznej. Obecnie najważniejsza jest konkurencyjność gospodarki. To, co dzisiaj jest najważniejsze, to jest konkurencyjność - czyli cena energii - przekonywał.
Zaznaczył też, że sama cena energii nie decyduje o konkurencyjności Europy wobec Chin - istotne są także regulacje i koszty pracy.
W rozmowie pojawił się również temat energetyki jądrowej. Wrochna zapewnił, że projekt pierwszej elektrowni przebiega zgodnie z planem. Na razie nie przewidujemy opóźnień (...), jesteśmy cały czas w harmonogramie - zaznaczył.
Pierwszy prąd w Polsce z elektrowni jądrowej ma popłynąć w 2036 r. Trwają też przygotowania do budowy drugiej takiej inwestycji, której lokalizacja zostanie wybrana najprawdopodobniej w przyszłym roku.
Wiceminister odniósł się także do stanu infrastruktury energetycznej po zimie. Nie mieliśmy sytuacji, w której (...) byłby kłopot z dostawami energii - podkreślił. Dodał, że mimo trudnych warunków system energetyczny w Polsce działał stabilnie.


