"Reakcja prezydenta Nawrockiego mogła być nieco inna - oparta na dialogu - ale prezydent i jego otoczenie wybrali drogę eskalacji. Skłócenie Polski z Ukrainą powoduje na Kremlu wielką radość. Musimy z tego wyciągnąć wnioski" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Krzysztof Paszyk. W ten sposób odniósł się do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego. Poseł PSL podkreślił jednocześnie, że "nie byłoby całej sytuacji, gdyby nie nieprzemyślana decyzja Wołodymyra Zełenskiego o gloryfikacji UPA".
Gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Krzysztof Paszyk komentował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który w odpowiedzi na nadanie przez Wołodymyra Zełenskiego jeden z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA" zdecydował o odebraniu ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego - najwyższego polskiego odznaczenia. Te przyznał prezydentowi Ukrainy poprzednik Nawrockiego, Andrzej Duda.
Reakcja prezydenta Nawrockiego mogła być nieco inna - bardziej oparta na dialogu. Natomiast prezydent i jego otoczenie wybrał drogę eskalacji. Nie wiem, czy to jest najlepsza droga. Łączą nas wspólne interesy (z Ukrainą - red.), bezpieczeństwo. To jest coś, co nas powinno łączyć - stwierdził.
Dopytywany zaś o reakcję Zełenskiego, który odesłał order do Warszawy... kurierem, poseł PSL stwierdził, że "jest to akcja-reakcja".
Zaznaczył, że "nie byłoby całej sytuacji, gdyby nie nieprzemyślana decyzja o gloryfikacji bohaterów UPA i nadanie właśnie ich imieniem jednej z jednostek wojskowych". To przez tą sytuację mamy dzisiaj wielki znak zapytania nad naszymi relacjami - dodał.
Ocenił także, że "jesteśmy na ścieżce eskalacyjnej".
To nie jest dobre, bo bez względu na to, jakie dzisiaj miejsce na scenie politycznej zajmujemy, to jest to scenariusz, który niezwykle cieszy Putina. Skłócenie Polski z Ukrainą to jest coś, co dzisiaj powoduje na Kremlu wielką radość i z tego trzeba wyciągnąć wnioski. Musimy jako cała klasa polityczna tą lekcję odrobić - wskazał.
Prowadząca Joanna Górska zapytała, czy wobec tego jest szansa na to, że relacje polsko-ukraińskie mogłyby być przynajmniej poprawne, polityk PSL odparł: Jeśli emocje opadną i w sposób spokojny spojrzymy, co leży w żywotnym interesie Ukrainy, a co leży w żywotnym interesie Polski, to uważam, że jest możliwość powrotu do normalizacji tych relacji.
Na pytanie o to, dlaczego Ukrainie powinno zależeć na dobrych stosunkach z Polską, poseł Krzysztof Paszyk zwrócił uwagę na położenie geograficzne obu państw.
Jesteśmy krajem, który ma wielkie zasługi w dotychczasowej pomocy i wsparciu (Ukrainy), ale oczywiście to są tylko sentymenty. Myślę, że aspiracje europejskie Ukrainy naprawdę każą zastanowić się poważnie nad poprawą tych relacji, na przywrócenie ich na właściwe tory - ocenił.
Polityk odniósł się też do kwestii, czy pogorszenie naszych relacji z Ukrainą może przełożyć się na utrudnienie Ukrainie drogi do Unii Europejskiej, o co Kijów zabiega. Myślę, że droga Ukrainy do Europy wiedzie właśnie przez Polskę. Taka jest dzisiaj sytuacja - stwierdził, podkreślając również, że Polsce powinno zależeć na tym, aby odegrać istotną rolę w procesie odbudowy Ukrainy po wojnie.
Paszyk był pytany także o to, że prezydent Ukrainy nie pojawi się na konferencji gospodarczej w Gdańsku, które ruszy już w tym tygodniu. Ukrainę będzie na tym forum reprezentowała premierka tego kraju Julia Swyrydenko.
Stwierdził, że nieobecność prezydenta Ukrainy na tym wydarzeniu "nie sprzyja" poprawie naszych wzajemnych stosunków. Natomiast nie byłbym takim pesymistą - całe wydarzenie się odbędzie. Reprezentantem Ukrainy będzie pani premier. Dalej jest szansa na bardzo wiele dobrych umów i porozumień. Dalej jest szansa na tym wydarzeniu zacieśniać relacje gospodarcze i rozwijać je. Myślę, że gospodarka, biznes może czasami okazać się silniejsza od tego kryzysu czy impasu, w jakim się nasze relacje znalazły obecnie - powiedział Krzysztof Paszyk.


