Fede Valverde, drugi kapitan Realu Madryt, zabrał głos po awanturze z klubowym kolegą Aurelienem Tchouamenim. Konfrontacja zakończyła się wizytą Urugwajczyka w szpitalu i urazem czaszkowo-mózgowym. Pomocnik postanowił przeprosić kibiców i opisał swoją wersję wydarzeń. „Ta sytuacja mnie boli, boli mnie to, przez co przechodzimy” – zaznaczył.
- Fede Valverde doznał urazu głowy po kłótni z Aurelienem Tchouamenim i trafił do szpitala.
- Urugwajczyk nie zagra w El Clasico, a klub wszczął wobec obu piłkarzy postępowanie dyscyplinarne.
- Valverde wydał oświadczenie, w którym tłumaczy starcie narastającą frustracją i zaprzecza, by doszło do rękoczynów.
- Jeszcze więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Real Madryt wszczął już postępowanie dyscyplinarne wobec obu zawodników, którzy się awanturowali. To nie jedyne konsekwencje. Wiadomo, że Fede Valverde z powodu kontuzji jakiej doznał w wyniku bójki, nie wystąpi w El Clasico. Przerwa ma potrwać od 10 do 14 dni.
Informacje o konflikcie w Realu Madryt szybko wypłynęły do mediów powodując wizerunkowy kryzys klubu. Valverde, chcąc odnieść się do całej sytuacji, opublikował oświadczenie w mediach społecznościowych.
"Przepraszam. Naprawdę przepraszam, ponieważ ta sytuacja mnie boli, boli mnie to, przez co przechodzimy" - napisał urugwajski pomocnik.
Valverde opisał, że podczas treningu doszło do "nieporozumienia" z kolegą z drużyny, spowodowanego narastającą frustracją i zmęczeniem pod koniec sezonu. Jak podkreślił, w szatni takie sytuacje się zdarzają i zazwyczaj są rozwiązywane wewnętrznie. Tym razem jednak informacja szybko przedostała się do mediów.
"Wyraźnie jest ktoś, kto stoi za tym i szybko rozprzestrzenia tę historię, co w połączeniu z sezonem bez trofeów, gdzie Madryt zawsze jest w centrum uwagi, powoduje, że wszystko jest wyolbrzymiane" - zaznaczył.
"Podczas kłótni przypadkowo uderzyłem w stół, co spowodowało niewielkie skaleczenie na czole, które wymagało rutynowej wizyty w szpitalu. W żadnym momencie nie doszło do rękoczynów między mną a kolegą z drużyny" - zapewnił Valverde.
Piłkarz podkreślił, że jest mu szczególnie przykro z powodu obecnej sytuacji klubu, który zakończył sezon bez trofeów. "Czuję, że moja złość na sytuację, moja frustracja widząc, że niektórzy z nas docierają do końca sezonu z ostatnimi siłami, mogła mnie doprowadzić do kłótni z kolegą z drużyny" - dodał.
Valverde zadeklarował pełną gotowość do współpracy z klubem i kolegami z drużyny przy każdej decyzji, którą uznają za konieczną. Zaznaczył również, że najbardziej boli go fakt, iż nie będzie mógł pomóc drużynie w najbliższym meczu z powodu zaleceń medycznych. Na zakończenie pomocnik podziękował kibicom za wsparcie i wyraził nadzieję na szybki powrót do gry.
Tchouameni nie odniósł się do sytuacji.
Hiszpańska "Marca" podaje, że w ostatnich miesiącach atmosfera w szatni Realu Madryt stała się wyjątkowo napięta. Wszystko zaczęło się pogarszać już w październiku, gdy kilku kluczowych zawodników, w tym kapitanowie Vinicius i Valverde, otwarcie wyraziło swoje niezadowolenie z metod pracy Xabiego Alonso. Krytykowano zwłaszcza taktyczną surowość treningów oraz częste sesje z oglądaniem nagrań z meczów, które przez część zespołu były odbierane jako zbyt sztywne i nużące.
Podziały w zespole szybko się pogłębiały. Jedna grupa piłkarzy, wśród nich Tchouaméni, popierała Xabiego Alonso i jego wizję zmian w stylu gry drużyny. Druga, z Valverde, Viniciusem, Bellinghamem i Camavingą, uważała, że metody trenera negatywnie wpływają na formę zawodników.
Sytuacja zaostrzała się podczas spotkań taktycznych - niektórzy zawodnicy udawali, że śpią, inni szeptali podczas wypowiedzi trenera, co doprowadziło do frustracji Xabiego Alonso. "Nie wiedziałem, że przychodzę do przedszkola!!!" - miał wykrzyknąć szkoleniowiec w pewnym momencie.
Punktem zwrotnym okazało się El Clasico, podczas którego Vinicius publicznie okazał swoje niezadowolenie. To wydarzenie stało się symbolem ostatecznego zerwania między częścią zespołu a trenerem. W styczniu Xabi Alonso został zwolniony, a jego miejsce zajął Alvaro Arbeloa. Jednak nowy szkoleniowiec przejął drużynę głęboko podzieloną i pełną wzajemnych pretensji.
Próby integracji, takie jak wspólna kolacja, przyniosły tylko chwilową poprawę. Gdy wyniki sportowe znów zaczęły się pogarszać, napięcia powróciły ze zdwojoną siłą. W ostatnich tygodniach doszło do kilku incydentów, w tym awantur podczas treningów. Najgłośniejsze były starcia między Tchouamenim a Valverde.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że aż sześciu zawodników praktycznie nie utrzymuje żadnych relacji z Arbeloą. Co ciekawe, część z nich wcześniej była gorącymi zwolennikami Xabiego Alonso. W tle narasta również konflikt wokół Kyliana Mbappe - niektórzy piłkarze są niezadowoleni z obecności francuskiej gwiazdy, inni bronią jego pozycji w drużynie.


