​"Jutro siądziemy z klubami do rozmów. Najważniejsze jest, żebyśmy się dogadali i Superpuchar był piłkarskim świętem" - powiedział w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem z redakcji sportowej RMF FM sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej Łukasz Wachowski. Wcześniej kibice mistrza Polski Lecha Poznań zapowiedzieli bojkot spotkania, jeśli odbędzie się we Wrocławiu.

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji sportowych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

O Superpuchar na Tarczyński Arenie? "Rozważamy różne warianty"

W ostatnich latach spotkanie o Superpuchar Polski, między mistrzem a zdobywcą Pucharu Polski, odbywało się na stadionie mistrza. Tak było choćby w ubiegłym roku, kiedy mecz między Lechem i Legią odbył się w Poznaniu. Organizatorem był wówczas Lech, a nie PZPN. Teraz, jak potwierdza RMF FM Łukasz Wachowski, powrót do takiego wariantu wciąż jest możliwy.

Rozważamy każdy wariant. Jeżeli organizatorem meczu o Superpuchar Polski będzie PZPN, to rozważany jest tylko Wrocław. Ale organizatorem, jak w ostatnich latach, może też być klub - mówi sekretarz generalny związku.

Logiczne jest, że jeśli zmaterializuje się drugi wariant, to tak jak w zeszłym roku organizatorem spotkania o Superpuchar Polski zostanie, jako mistrz Polski, Lech Poznań. Jego rywalem będzie zdobywca Pucharu Polski, czyli Górnik Zabrze. Kiedy możemy się spodziewać decyzji w tej sprawie? Dopiero wróciliśmy z finału Ligi Europy. Jesteśmy umówieni na rozmowy z Lechem i Górnikiem (...) myślę, że decyzja zapadnie na początku przyszłego tygodnia - zapowiada Łukasz Wachowski.

Wiara Lecha mówi: "bojkot"

Kilka dni temu w wywiadzie dla TVP Sport prezes Lecha Piotr Rutkowski dosadnie skomentował doniesienia o możliwej zmianie decyzji PZPN w sprawie gospodarza spotkania o Superpuchar Polski. Według mnie jest to kompletnie nietrafiona i niezrozumiała decyzja. Takie decyzje powinno się podejmować przed sezonem, żeby to było transparentne i żeby każdy wiedział, jakie są zasady gry - podkreślił Rutkowski.

Dzisiaj swoje zdanie wyrazili także ultrasi Lecha Poznań w krótkim oświadczeniu. 

"SUPERPUCHAR TYLKO W POZNANIU!"

"Z olbrzymim zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjęliśmy wiadomość płynącą z Polskiego Związku Piłki Nożnej o możliwym rozegraniu meczu o Superpuchar Polski na stadionie we Wrocławiu. Według przedsezonowych ustaleń to właśnie na stadionie Mistrza Polski miał być rozgrywany mecz o to trofeum. Nagła zmiana decyzji spowodowana "widzimisię" piłkarskiej centrali zmusza nas do zajęcia zdecydowanego stanowiska w tej sprawie. Sprzeciwiamy się zmianie miejsca rozegrania meczu o Superpuchar Polski.  

Od lat przywilejem Mistrza Polski była właśnie organizacja spotkania o Superpuchar. Organizacja meczu przez PZPN we Wrocławiu może po prostu przerosnąć możliwości piłkarskiej centrali podobnie jak przerosło ją zamówienie biletu lotniczego dla polskiego sędziego udającego się na międzynarodową wymianę do Japonii, który dotarł na miejsce dwa tygodnie po wyznaczonym terminie. Na podobne wpadki musielibyśmy się przygotować, gdy superpucharowy mecz odbył się w stolicy Dolnego Śląska. Poznań gwarantuje nie tylko doskonałą organizację, ale również wysoką frekwencję, jak choćby ubiegłoroczna, gdy naprzeciw siebie stanęły jedenastki Lecha Poznań i Legii Warszawa. Jedyny mecz, który zamierzamy obejrzeć na stadionie we Wrocławiu to mecz ze Śląskiem. Jako Grupy Kibicowskie Lecha Poznań zdecydowaliśmy o bojkotowaniu meczu o Superpuchar Polski, jeśli zostanie on rozegrany we Wrocławiu" - napisali kibice poznańskiego Lecha. 

Swojego zdania na temat ewentualnego Superpucharu Polski na Tarczyński Arenie we Wrocławiu nie wyrazili natomiast na razie kibice Górnika Zabrze. 

Główne grzechy Superpucharu - brak terminów i słaba frekwencja

Ubiegłoroczny mecz o Superpuchar Polski w Poznaniu między Lechem i Legią był chlubnym wyjątkiem wśród spotkań o to trofeum. Niemal co roku organizacja spotkania z jakiegoś powodu jest problematyczna - najczęściej przez to, że... nie ma, kiedy go rozegrać. Zdarzało się, że w lipcu brakowało terminu na Superpuchar ze względu na to, że polskie zespoły bardzo wcześnie rozpoczynały grę w europejskich pucharach.

Najlepszym tego przykładem jest spotkanie o Superpuchar Polski w 2024 roku między Jagiellonią Białystok i Wisłą Kraków. Ze względu na brak gry obu klubów w eliminacjach europejskich pucharów (oraz inne wydarzenia organizowane na stadionie w Białystoku) zostało ono ostatecznie rozegrane... dopiero w kwietniu 2025 roku. W dodatku nie w Białymstoku, a... na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jakby tego było mało przy żenująco niskiej frekwencji ledwie przekraczającej 10 tys. widzów, bo kibice Jagiellonii zbojkotowali mecz.

No właśnie, frekwencja. Z pewnością nie była w ostatnich latach mocną stroną meczów o Superpuchar Polski, co dobitnie świadczy o jego wciąż niskiej renomie w naszym kraju. W ostatniej dekadzie tylko dwa razy przekroczyła ona 20 tys. widzów. Najwyższa była na ubiegłorocznym meczu o Superpuchar Polski w Poznaniu - spotkanie mistrza Lecha i zdobywcy Pucharu Legii obejrzał komplet, ponad 40 tys. widzów. 

W 2017 roku o Superpuchar Polski zagrały Legia i Arka Gdynia, na stadionie przy Łazienkowskiej w Warszawie - było wtedy blisko kompletu, frekwencja przekroczyła 26 tys. widzów. 

Niestety, w pozostałych meczach o Superpuchar Polski frekwencja była raczej zawstydzająca. Nawet gdy gospodarzami były Lech lub Legia, w Ekstraklasie od lat mające najwyższą frekwencję. Liczba widzów na trybunach wahała się przeważnie w granicach 10-15 tys., co szczególnie na większych stadionach - delikatnie mówiąc - nie cieszyło oka. Oby w tym roku było inaczej - bez względu na to, czy mecz o Superpuchar Polski odbędzie się ostatecznie we Wrocławiu, czy w Poznaniu.

Opracowanie: