Kierujący drezyną, który na stacji PKP Warszawa Powiśle spowodował wypadek z udziałem podmiejskiego pociągu pasażerskiego, w momencie zdarzenia był pijany. Warszawska prokuratura przekazała szczegóły groźnego incydentu, do którego doszło 1 maja.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Piotr Antoni Skiba przekazał, że rankiem 1 maja kierujący drezyną Grzegorz T. chciał sprawdzić, czy dźwig stojący na torze nr 1 funkcjonuje prawidłowo. Wychylił ramię dźwigu, które znalazło się nad torem nr 2, którym jechał pociąg Kolei Mazowieckich do Nasielska. Kierownik robót Leszek Ch. nie przekazał nikomu, że coś się będzie działo nad tym torem.
Maszyna uderzyła w wagony, rozrywając poszycie.
W pociągu KM było 27 pasażerów, maszynista i kierownik pociągu. W drezynie siedział maszynista/operator dźwigu. Nikomu nic się nie stało.
Gdy zbadano uczestników zdarzenia, okazało się, że operator drezyny miał ponad promil alkoholu w organizmie. W tym stanie przyjechał na Powiśle z Warszawy Wschodniej.
Okazało się też, że 10 lat temu był skazany przez sąd za prowadzenie samochodu po pijanemu.
Kierownik robót i on usłyszeli teraz zarzuty umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa w ruchu lądowym, które zagrażało zdrowiu i życiu wielu osób. Dodatkowo kierowca jest podejrzany o jazdę po pijanemu.
Straty spowodowane wypadkiem przekroczyły milion złotych
Mężczyźni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec nich dozór policji oraz zawieszenie ich w wykonywaniu zawodu. Grozi im od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Prokurator zabezpieczył hipoteki podejrzanych.


