Do 74. minuty był bezbramkowy remis, ale potem na stadionie w Los Angeles padło aż pięć goli. Szwajcaria długo męczyła się z Bośnią i Hercegowiną, ale finalnie rozbiła rywala aż 4:1 w meczu drugiej kolejki piłkarskich mistrzostw świata. Wydatnie pomogła w tym czerwona kartka dla piłkarza drużyny z Bałkanów.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W swoich inauguracyjnych meczach na mistrzostwach świata obie drużyny zremisowały 1:1 - Szwajcaria z Katarem, a Bośnia i Hercegowina z Kanadą. Obie nie zdołały również utrzymać prowadzenia. W drugim spotkaniu z trzech punktów cieszyli się Helweci, którzy triumfowali 4:1.
Bośniaków wyprowadził na boisko kapitan Edin Dżeko, który nie zagrał w konfrontacji z jednym z trzech gospodarzy MŚ. Dla 40-letniego napastnika był to 149. występ w narodowych barwach.
Spotkanie rozkręciło się dopiero w końcówce, bo do 74. minucie było to bezbarwne widowisko. Kluczowy moment miał miejsce w 72. minucie, kiedy na murawie pojawili się Johan Manzambi i Ruben Vargas.
120 sekund później ten pierwszy ładnym uderzeniem z woleja z 11 metrów zdobył pierwszą bramkę. Nadzieje zawodników z Bałkanów na wywalczenie korzystnego rezultatu zmalały w 80. minucie, kiedy po nieudanym wślizgu na Breelu Embolo czerwoną kartką ukarany został Tarik Muharemović.


