Premier Donald Tusk w ostrych słowach ostrzegł opozycję przed podsycaniem nastrojów antyukraińskich w społeczeństwie. "Z pojedynczych incydentów, wyzwisk, wyskoków medialnych zaczyna robić się fala. Fala, która nie tylko upokarza przyzwoitych, uczciwych, patriotycznych Polaków, ale zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia istoty Rzeczpospolitej" - stwierdził lider Koalicji Obywatelskiej. "Słowa, które są wypowiadane przez teoretycznie poważnych ludzi, będą ośmielać coraz większe grupy ludzi do tego, aby siać tę ksenofobię, pogardę dla ludzi o innych poglądach, o pochodzeniu, które nie odpowiada wzorom czystej polskości, czystej rasy. Wiemy, czym to się kończy" - dodał.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Donald Tusk ocenił, że mamy do czynienia ze swoistym polowaniem. Jak podkreślał, podobne sytuacje miały już miejsce w Europie i kończyły się katastrofalnie - np. wybuchem II wojny światowej.
Szef rządu nawiązał m.in. do afery po głośnej wypowiedzi wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który porównał Ukraińską Powstańczą Armię do polskich żołnierzy niezłomnych. Polityk nie ukrywa, że jego rodzina ma ukraińskie korzenie.
"Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim jest wiceministrem w polskim rządzie" - te słowa dziennikarki Polsatu Doroty Gawryluk Donald Tusk przytoczył w swoim wystąpieniu. Przywołał też wypowiedź Roberta Bąkiewicza. Jak stwierdził lider Koalicji Obywatelskiej, kilka tygodni temu lider Ruchu Obrony Granic mówił o tym, że "tych, którzy mają inny pogląd niż on, powinno się napalmem wypalić z polskiej ziemi".
Ja pamiętam słowa o Żydach, o Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To się składa w jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji - ocenił Tusk.
Premier przedstawił też wizję, jak może skończyć się "marsz w stronę brunatnego politycznego krajobrazu".
Pochodzenie, rasa, kolor skóry. Jeśli to zacznie decydować, to wy też padniecie ofiarą tego trendu. Dzisiaj napędzacie tę falę, ale sami padniecie ofiarą tej fali, jeśli się nie zatrzymacie - mówił do polityków opozycji. Przywołał też rozpętaną przez PiS aferę sprzed lat dotyczącą swojego dziadka i jego losów w czasie II wojny światowej, która miała być wyborczym paliwem dla partii Jarosława Kaczyńskiego.
To nie ja was straszę. To wy musicie zacząć się bać ludzi z waszych szeregów. To oni zabiorą się za chwilę za was - grzmiał lider KO. Naprawdę chcecie po nazwiskach i drzewach genealogicznych sprawdzać, kto pracuje w jakim urzędzie? - dopytywał. Przywołał też przykłady zasiadających w Sejmie posłów opozycji (m.in. Łukasza Schreibera, Radosława Fogla czy Pawła Szrota), których nazwiska nie są typowo polskie. Jak podkreślił, oni również mogą usłyszeć pytania o pochodzenie.
A może ci posłowie wezmą się za łby z panem Mentzenem, z panem Braunem, z panem Fritzem i będą się bić o to, kto jest bardziej polski, a kto jest mniej polski? Ja już to przeżyłem na swojej skórze, ale wy teraz to zaczniecie testować sami na sobie. Poszkodowaną będzie Rzeczpospolita - ocenił szef rządu.
Tusk odwołał się też do swojego wykształcenia i przywołał przykłady osób ważnych dla polskiej historii, które częściowo lub całkowicie pochodziły spoza naszego kraju.
Mieliśmy takich podejrzanych typów jak Kopernik, Chopin, Kościuszko, Piłsudski taki nie do końca pewny. Władysław Jagiełło bardzo słabo mówił po polsku - wyliczał ironicznie lider KO.
Panie Antoni, idź pan i zburz kolumnę Zygmunta III Wazy, bo to był Szwed - dodał, zwracając się najprawdopodobniej do byłego szefa MON Antoniego Macierewicza. Stefan Batory słowa po polsku nie mówił. Lustrujcie ich. Nie zwlekajcie ani chwili. Sprawdźcie, czy mieli polskie korzenie - apelował przekornie Tusk.
Szef rządu przekonywał, że najgorsze katastrofy w historii rozpoczynały się w momentach, gdy niebezpiecznego języka zaczynali używać poważni politycy.
Jesteście w przededniu tego. Opamiętajcie się, zatrzymajcie się. Jest jeszcze czas - stwierdził. Jesteśmy Rzeczpospolitą. Najważniejsze powinny być ideały republikańskie. Nie lustrowanie, kto z jakiej rodziny pochodzi, tylko kto jak służy Rzeczpospolitej, kto przestrzega prawa, kto przestrzega równości obywateli wobec prawa. To są fundamenty każdej republiki - przypomniał.
Jeśli naprawdę chcecie Polski, gdzie jest jeden wzór etniczny i polityczny, to będzie miejsce tylko dla jednego człowieka. Janusz Kowalski - tak, to brzmi arcypolsko. Tak, to będzie. Miejsca dla innych już już nie będzie - zauważył Tusk, nawiązując do obecnie niezrzeszonego, a wcześniej reprezentującego PiS Janusza Kowalskiego. Wcześniej krytykował go za wystąpienia podburzające antyukraińskie nastroje.


