75-letni Charles Lee "Sonny" Burton ma zostać stracony w czwartek 12 marca w Alabamie. Śledczy są zgodni: mężczyzna nie był świadkiem morderstwa popełnionego w czasie napadu na sklep. W momencie, gdy został zabity jeden z klientów sklepu, nie było go nawet w tym pomieszczeniu. Co więcej, prawdziwy zabójca dostał jedynie dożywocie. O rezygnację z egzekucji Burtona apeluje do władz córka ofiary, w obronie skazanego zebrano 67 tys. podpisów. Wszystko na nic. W czwartek 75-latkowi zostanie podany przez maskę azot - mężczyzna umrze, dusząc się.

  • Sonny Burton został skazany na karę śmierci za udział w napadzie, podczas którego jeden z jego kompanów zastrzelił mężczyznę.
  • Burtona nie było w budynku w trakcie strzelaniny, nie był jej świadkiem.
  • Burton ma dziś 75 lat, jest chory i porusza się na wózku, a jego egzekucja planowana jest na czwartek, przy użyciu kontrowersyjnej metody uduszenia azotem.
  • W USA trwają protesty, zbierane są podpisy o ułaskawienie. Także córka ofiary uważa, że Burton nie powinien zostać pozbawiony życia.
  • Bądź na bieżąco! Więcej aktualnych informacji znajdziesz na RMF24.pl.

To historia, która ma swój początek 16 sierpnia 1991 roku w Talladega w stanie Alabama w USA.

Miał być tylko napad, skończyło się zabójstwem

41-letni wówczas Sonny Burton, Derrick DeBruce i czterech innych mężczyzn postanowiło obrabować sklep AutoZone. Z zeznań kierownika sklepu wynika, że to DeBruce wyciągnął broń i kazał wszystkim w sklepie położyć się na podłodze. Burton z kolei wycelował broń w kierownika i kazał zaprowadzić się do sejfu. Tak też się stało.

Wyjątkowego pecha miał Doug Battle, 34-letni mąż i ojciec, który wszedł do AutoZone w trakcie napadu. Jak opisuje to reporterka kryminalna "USA Today" Amanda Lee Myers, jeden z rabusiów kazał mu położyć się na podłodze. Battle miał jednak z tym trudności, co doprowadziło do kłótni między nim a DeBruce'em. DeBruce w końcu uderzył Battle'a, który upadł na ziemię, a następnie strzelił mu w plecy.

Burtona nie było wtedy już sklepie - prokuratorzy nigdy nie kwestionowali nawet tego faktu. Mężczyzna wyszedł wtedy za kierownikiem do sejfu.

"Z tego, co widziałem i dowiedziałem się z przedstawionych dowodów, nic nie wskazuje na to, że pan Burton wiedział o strzelaninie lub planował zabić kogokolwiek" - uważa córka ofiary Tori Battle, która w momencie śmierci ojca miała 9 lat.

Zabójca dostał dożywocie

"Prawo Alabamy pozwala oskarżonemu, który brał udział w przestępstwie takim jak rozbój, zostać skazanym za morderstwo, nawet jeśli sam nie popełnił zabójstwa. Burton został skazany na podstawie tego prawa na karę śmierci. Tymczasem DeBruce otrzymał wyrok dożywotniego więzienia" - pisze USA Today.

Dla porządku dodajmy, że obaj mężczyźni - Burton i DeBruce - zostali pierwotnie skazani na karę śmierci. Później wyrok DeBruce'a, został uchylony, a stan zgodził się skazać go na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Burton, który nie strzelał, nadal przebywa w celi śmierci.

Datę egzekucji wyznaczono na czwartek 12 marca na godz. 18:00 czasu lokalnego. Odbędzie się ona w zakładzie karnym Holman Correctional Facility w Atmore w Alabamie.

Apel córki ofiary, tysiące podpisów pod petycją

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w USA.

W poniedziałek, 9 marca, odbyła się manifestacja pod hasłem "Ratujmy Sonny’ego" przed Kapitolem Stanowym Alabamy w Montgomery. Na ręce gubernator Kay Ivey złożono wniosek o ułaskawienie Burtona - pod petycją podpisało się ponad 67 tys. osób.

"Skazanie na śmierć człowieka, który nie tylko nie zabił, ale także nie zachęcał do strzelaniny, nie brał w niej udziału, ani nawet nie był jej świadkiem, i to po tym, jak strzelec otrzymał wyrok dożywocia, rzeczywiście stanowi niesprawiedliwość" - twierdzą obrońcy Burtona w petycji skierowanej do gubernator Ivey. "Jako naczelny funkcjonariusz organów ścigania stanu Alabama, masz nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek naprawić te niesprawiedliwości" - dodają.

Córka ofiary, Tori Battle, w przejmującym tekście zamieszczonym w "Montgomery Advertiser", napisała: "W wieku 9 lat straciłam ojca, Douga Battle'a, który zginął podczas napadu. Jak każde dziecko w obliczu nagłej, bezsensownej przemocy, zadałam pytanie, na które nie było odpowiedzi: Dlaczego musiałeś go zabić? Ponad trzy dekady później zadaję to pytanie ponownie. Tym razem do stanu Alabama. Alabama planuje bowiem stracić Charleas "Sonny’ego" Burtona, człowieka, który nie zabił mojego ojca."

Battle krytykuje przy tym wymiar sprawiedliwości: "Pan Burton pozostaje w celi śmierci nie dlatego, że wymaga tego moralna jasność, ale dlatego, że przepisy proceduralne uniemożliwiają sądom korygowanie błędów z przeszłości. Kiedy życie człowieka opiera się na barierach technicznych, a nie na prawdzie, to nie jest to sprawiedliwość, lecz porażka systemu, która w żaden sposób nie czci pamięci mojego ojca" - napisała Battle.

Córka zabitego mężczyzny zwraca uwagę, że Burton ma dziś 75 lat, porusza się na wózku inwalidzkim i jest w złym stanie: cierpi na ciężkie reumatoidalne zapalenie stawów.

Niewielkie szanse na ułaskawienie

W swoim artykule redakcyjnym Battle prosi gubernator o zamianę wyroku Burtona na dożywocie.

Ivey ma prawo to zrobić, ale - jak zauważa "USA Today" - zrobiła to tylko raz w ciągu prawie dziewięciu lat urzędowania.

Adwokaci Burtona złożyli również wniosek o ułaskawienie i wnieśli sprawę do Sadu najwyższego USA. W odpowiedzi na wniosek Sądu Najwyższego, Biuro Prokuratora Generalnego Alabamy określiło Burtona jako "przywódcę" sześciu mężczyzn, którzy tego dnia obrabowali sklep AutoZone w Talladega, i odrzuciło prośbę o ułaskawienie jako próbę zwlekania.

Z otoczenia gubernator płyną sygnały, ze wyrok nie zostanie zmieniony.

Maska z azotem - kontrowersyjna forma egzekucji

Sama forma zaplanowanej na czwartek egzekucji również budzi kontrowersje. Będzie to ósmy przypadek użycia w Alabamie azotu do wykonania kary śmierci. Ten stan wprowadził tę metodę jako pierwszy w USA, w styczniu 2024 r.

Podczas takich egzekucji więźniowie wdychają czysty azot przez maskę, co ostatecznie wypiera cały tlen z ich organizmu i powoduje uduszenie.

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka oraz Unia Europejska potępiły tę metodę, a sędzia federalna Shelly Dick w orzeczeniu wydanym w ubiegłym roku stwierdziła, że świadkowie egzekucji z użyciem azotu "opisują cierpienie, w tym świadomy strach trwający kilka minut, drżenie, łapanie oddechu i inne oznaki niepokoju".