Reprezentacja Polski kobiet w piłce nożnej doznała kolejnej porażki w rozgrywkach Ligi Narodów oraz eliminacjach do mistrzostw świata 2027. W meczu rozegranym w Dublinie Biało-Czerwone uległy Irlandii 0:1, co znacznie komplikuje ich sytuację w grupie i walkę o utrzymanie się w najwyższej dywizji.
- Bądź na bieżąco! Po jeszcze więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
W marcu Polska zremisowała z Holandią 2:2 i przegrała z Francją 1:4. We wtorek w Gdańsku uległa Irlandii 2:3 i z jednym punktem zajmowała ostatnie miejsce w grupie.
Będziemy walczyć i pokażemy, że to był wypadek przy pracy i stać nas na wiele. Chcemy jak najlepiej zaprezentować się w Dublinie. Mam nadzieję, że przyjdzie wielu polskich kibiców, którzy mieszkają w Irlandii. Będziemy walczyć do samego końca i nie odpuścimy tak łatwo w drugim meczu - zapewniała piłkarka reprezentacji Polski Wiktoria Zieniewicz. Niestety, rywalki postawiły trudne warunki gry.
Od pierwszych minut meczu Polki starały się narzucić własny styl. Już w początkowej fazie spotkania Nadia Krezyman oddała pierwszy celny strzał na bramkę Irlandek, jednak golkiperka gospodarzy, Courtney Brosnan, nie dała się zaskoczyć. Chwilę później Ewa Pajor była bliska zdobycia gola, lecz jej uderzenie trafiło jedynie w boczną siatkę.
Irlandki odpowiedziały groźną akcją Emily Murphy, która jednak nie wykorzystała doskonałej okazji, posyłając piłkę w poprzeczkę. Z upływem czasu tempo gry nieco spadło, a Polki cofnęły się do defensywy, pozwalając gospodyniom na prowadzenie ataku pozycyjnego. Mimo to, przez długi czas nie przekładało się to na realne zagrożenie pod bramką Kingi Szemik.
Przełomowy moment nastąpił w 41. minucie. Po strzale Murphy, który zdołała obronić polska bramkarka, do piłki dopadła Marissa Sheva i umieściła ją w siatce. Był to drugi gol tej zawodniczki przeciwko Polsce w obecnych rozgrywkach.
Wyciągnęłyśmy wnioski z pierwszego meczu. Poprawiłyśmy grę. Miałyśmy sytuacje, ale ich nie wykorzystałyśmy. Wyglądało to dobrze. Niestety, padła bramka. Musimy gonić wynik, ale wszystko przed nami. Na drugą połowę wyjdziemy z jeszcze większym zaangażowaniem. Wierzę w to, że zdobędziemy dwie bramki i wygramy - powiedziała w przerwie Kamczyk na antenie TVP Sport.
Po przerwie Polki próbowały odwrócić losy spotkania. Kinga Szemik popisała się dobrą interwencją po strzale Denise O’Sullivan, a chwilę później ta sama zawodniczka trafiła w poprzeczkę, sygnalizując rosnącą przewagę Irlandek. Biało-czerwone nie zamierzały się jednak poddawać. Martyna Wiankowska próbowała zaskoczyć Brosnan z rzutu wolnego, ale bez powodzenia.
W końcówce meczu emocje sięgnęły zenitu. Weronika Zawistowska została kopnięta w polu karnym, jednak sędzia nie zdecydowała się na podyktowanie jedenastki. Najlepszą okazję do wyrównania miała Ewa Pajor, która w ostatnich minutach znalazła się w dogodnej sytuacji, lecz jej strzał został zatrzymany przez irlandzką bramkarkę.
Po czterech kolejkach Irlandia ma sześć punktów i zajmuje trzecie miejsce w grupie, a Polska z jednym punktem jest czwarta. Prowadzi Holandia - 7, przed Francją - 6. Te drużyny zmierzą się o godzinie 21:10.
Celem Biało-Czerwonych jest utrzymanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów, o co po dwóch porażkach z Irlandkami, które również są "beniaminkiem" na tym poziomie, będzie trudno. Do dywizji B spadną zespoły, które zajmą ostatnie miejsca w swoich grupach.
Polska w 5. kolejce podejmie Francję 5 czerwca w Gdańsku, a cztery dni później zagra na wyjeździe z Holandią.
W 2025 roku drużyna trenerki Niny Patalon zadebiutowała w mistrzostwach Europy w Szwajcarii, a w tym roku walczy o pierwszy w historii awans na mistrzostwa świata.
Rozgrywki Ligi Narodów kobiet są jednocześnie eliminacjami mistrzostw świata. Bezpośredni awans na przyszłoroczny mundial w Brazylii wywalczą cztery drużyny z Europy, które zajmą pierwsze miejsca w swoich grupach w dywizji A. Pozostałe zespoły wystąpią w dwustopniowych barażach.


