Władze Ukrainy wielokrotnie zapraszały do Kijowa przedstawicieli zespołu negocjacyjnego USA. Brak wizyty w Ukrainie Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, którzy kilkukrotnie pojawiali się w Moskwie, został uznany przez otoczenie Wołodymyra Zełenskiego za afront i dowód na to, że Stany Zjednoczone nie traktują równo obu stron konfliktu. W trakcie dzisiejsze konferencji z szefem NATO Markiem Rutte, Zełenski wyraził zniecierpliwienie obecną sytuacją i zadeklarował, że jest gotów spotkać się z Władimirem Putinem, by doprowadzić do pokoju - niezależnie od stanowiska i wysiłków dyplomatycznych Waszyngtonu.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W środę w Kijowie odbyła się konferencja prasowa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Zełenski przekazał w jej trakcie, że jest gotów na bezpośrednie negocjacje z Władimirem Putinem w celu zakończenia wojny. To nie pierwszy raz, gdy ukraiński prezydent wyraża gotowość do spotkania z przywódcą Rosji, ale prawdopodobnie pierwszy, gdy mówi o tym w kontekście pewnego zawodu, związanego z postawą amerykańskich dyplomatów.
"Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną amerykańską w sprawie naszych negocjatorów. Czekamy na przybycie zespołu negocjacyjnego, ale moim zdaniem bardzo długo. Niestety, Ukraina nie jest obecnie w centrum zainteresowania USA - dla nich kwestia Iranu jest numerem jeden. Niestety, stoimy w kolejce do tych wojen" - cytuje Zełenskiego serwis Ukrainska Pravda.
Prezydent oczywiście podkreślił - w standardowym geście politycznym wobec Waszyngtonu - że "Stany Zjednoczone pozostają najsilniejszym krajem, mogącym skłonić Putina do zakończenia wojny". Zaznaczył też, że w procesie pokojowym, szczególnie istotna będzie rola Europy.
"Popieramy każdy format i jestem gotowy na bezpośrednie negocjacje z Putinem, aby zakończyć tę wojnę, zamiast czekać w kolejce, aż wszyscy zakończą wszystkie konflikty na świecie i przyjdzie kolej na nas" - zadeklarował Zełenski.
Koncepcja spotkania Zełenski-Putin padała kilkukrotnie i za każdym razem powodzenie jej realizacji rozbijało się o miejsce. Ścigany prawem międzynarodowym rosyjski przywódca nie chce spotykać się poza granicami Rosji i "zapraszał" Zełenskiego do Moskwy. Dla tego ostatniego wyprawa do rosyjskiej stolicy może wiązać się z bezpośrednim zagrożeniem i niezliczonymi pułapkami, zastawianymi przez służby.
W komentarzu do dzisiejszych wydarzeń w Petersburgu, gdzie dźwięki ukraińskich bezzałogowców z hukiem "otworzyły" odbywające się tam Forum Ekonomiczne, Mark Rutte przypomniał o niedawnej paradzie Dnia Zwycięstwa w Moskwie.
Ukraina odniosła już taki sukces, że Putin może zorganizować paradę 9 maja tylko dzięki oficjalnemu dekretowi tego prezydenta - powiedział, wskazując na Zełenskiego. Rutte zwrócił się do przywódcy Ukrainy, dodając: Wygląda na to, że pozwoliłeś mu (Putinowi) na przeprowadzenie parady przez dwie godziny. A on ukończył ją w godzinę i 55 minut, czyli postanowił nie podejmować żadnego ryzyka.
Rutte mówił o dekrecie, który wydał Zełenski przed paradą Dnia Zwycięstwa w Moskwie. "Niniejszym dekretem zezwalam na przeprowadzenie parady w Moskwie (Federacja Rosyjska) w dniu 9 maja 2026 r." - oświadczył prezydent Ukrainy w odpowiedzi na zabiegi dyplomatyczne USA, które nie chciały eskalacji w trakcie rosyjskiego święta.
Podczas gdy Ukraina odnosi zwycięstwa na polu bitwy, Rosja popada coraz bardziej w rozpacz - kontynuował w środę Rutte.
Następnie zwrócił się do młodych Rosjan, podkreślając, że rodzima propaganda ich oszukuje. Ludzie tacy jak wy będą walczyć bez odpowiedniego przeszkolenia wojskowego. Sprzęt, który dostaniecie, będzie kiepskiej jakości. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zginiecie lub zostaniecie ranni na Ukrainie. A najprawdopodobniej, jeśli zostaniecie ranni, zostaniecie pozostawieni na pewną śmierć w błocie. Więc kiedy mówimy o dziesiątkach tysięcy rosyjskich ofiar, to nie są abstrakcyjne liczby. Prawdopodobnie to będziecie wy - zakomunikował szef NATO.


