Natalia Bukowiecka awansowała do finału biegu na 400 m lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata w Toruniu. Polka pewnie wygrała swoją serię półfinałową czasem 51,41. O medal powalczy w sobotę wieczorem. Nowa formuła biegu finałowego - dwie serie po cztery zawodniczki - jest powszechnie krytykowana przez zawodniczki i trenerów.
Natalia Bukowiecka uzyskała w półfinale czas 51,41. To wynik o 0,19 s. lepszy niż w porannych eliminacjach. Biegła w drugiej z czterech serii i nie dała szans rywalkom.
Bieg półfinałowy kosztował mnie mniej sił niż poranne eliminacje, więc jest ok. Było szybciej, ale starałam się też zachować jak najwięcej sił, żeby coś zostało na jutro. Dziś pierwsza rano, pierwsza po południu, mam nadzieję, że jutro w finale też będę pierwsza - powiedziała Bukowiecka.
W jej ocenie, aby zdobyć złoty medal potrzebny będzie bieg w okolicach 50,50. Tak, to byłby nowy rekord Polski, lepszy od mojego obecnego (50,83 - przyp. red.). Chciałabym, aby tak właśnie się stało - stwierdziła biegaczka.
Po półfinale Polka kilka minut rozdawała autografy kibicom w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Rano troszeczkę olałam kibiców, ale nie dlatego, że nie chciałam z nimi rozmawiać, ale wiedziałam o wieczornym półfinale. Chciałam jak najszybciej wrócić do hotelu, zjeść, wziąć prysznic, przygotować się. Był czas na drugi makijaż. Po półfinale chciałam fanom to zrekompensować - powiedziała.
Finał biegu na 400 m zaplanowany jest na sobotę, godz. 20.40. Nowością jest to, że będzie miał dwie serie po cztery zawodniczki, a o miejscach na podium zadecyduje ranking czasów z dwóch biegów finałowych. Pomysł ten zakładał wyrównanie szans i wyeliminowanie w hali torów pierwszego i drugiego jako niekorzystnych, ale jest powszechnie krytykowany przez zawodników i trenerów.
Źle, że pobiegnę jutro w pierwszej serii finałowej. Mi się to w ogóle nie podoba. Mogę wygrać swój bieg, a zostać bez medalu. Nie będę po swoim biegu od razu nawet wiedziała, czy się cieszyć - stwierdziła Bukowiecka.
Polka przyznała, że z uwagi na awans do finału nie pobiegnie w sobotę przed południem w finale sztafety mieszanej 4x400 m. Obejrzę to w telewizji. Chciałabym przyjechać na halę, a nawet biegać, ale nie tym razem, bo program jest taki, że nie da się tego pogodzić - podsumowała.


