"Nigdy nie czułam się tak dobrze jak obecnie, ale wolę robić, a nie mówić" - stwierdziła na dzień przed rozpoczęciem halowych mistrzostw świata w Toruniu sprinterka Ewa Swoboda. Polskie gwiazdy w czwartek wieczorem niemal w komplecie pojawiły się w Arenie Toruń na oficjalnym treningu.
- Bądź na bieżąco! Informacje ze świata sportu znajdziesz na RMF24.pl.
Bardzo się cieszę, że pośród wszystkich tych ludzi, którzy wypełnią Arenę Toruń, będą moi rodzice, bo wiadomo, że gdy startuję za granicą, to nie zawsze się to udaje, żeby przyjeżdżali na zawody. Mam nadzieję, że ich uśmiechnięte buźki mnie też poniosą - mówiła w czwartek Ewa Swoboda.
Przyznała, że oczywiście znów chciałaby zdobyć medal halowych mistrzostw świata, ale jej głównym celem jest "dać z siebie wszystko".
Nigdy nie czułam się tak dobrze, jak obecnie, ale nic więcej wam nie będę mówić. Wolę robić, a nie mówić. Halę kocham, halę lubię, hala też kocha mnie. Hala to hala, tutaj nam wiatr nie przeszkadza - wskazała Swoboda.
18-letnia Anastazja Kuś będzie reprezentowała Polskę w żeńskiej sztafecie 4x400 m i mikście 4x400 m.
Pełna hala to będzie dla nas dodatkowa motywacja. Ja szczególnie dobrze biegam właśnie przy swoich kibicach. Pierwszy raz widzę tę halę w takim wydaniu i kolorystyce, naprawdę robi to duże wrażenie - powiedziała Kuś.
W otwartym treningu wzięły udział w czwartek największe gwiazdy polskiej reprezentacji. Pewność siebie nie opuszcza płotkarza Jakuba Szymańskiego, niepokonanego w tym sezonie. Chcę tylko śrubować rekord zwycięstw. Czuję presję na sobie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza - podkreślił rekordzista Polski.
Trener Justyny Święty-Ersetic Aleksander Matusiński przyznał, że w grupie 400-metrowców wszystko jest ok, ale narzekał na program zawodów.
Czemu tego miksta 4x400 m zrobili rano w sobotę, to ja pojęcia nie mam. Daliby to w takiej sesji w czwartek wieczorem, przecież wszyscy już i tak są w Toruniu. Przecież kiedyś HMŚ trwały 3,5 dnia. Wówczas pobiegliby najlepsi, a tak wielu biegających indywidualnie z miksta zrezygnuje - ocenił.
Przyznał to także trener Natalii Bukowieckiej Marek Rożej. Nie zakładamy innego scenariusza niż awans Natalii indywidualnie do finału, więc wówczas bieg rano w sobotę odpada, bo finał jest wieczorem. Oczywiście Natalia w żeńskiej sztafecie w niedzielę pobiegnie i mam nadzieję solidnie ją wzmocni - ocenił Rożej.


