Tuż przed mistrzostwami świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie, nieudanych dla naszych skoczków, poznaliśmy skład kadry na igrzyska olimpijskie. Do Włoch pojadą Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Zawodnicy decyzję trenera poznali po konkursach w Zakopanem, a do końca o bilet do Włoch walczył Maciej Kot. "Szczerze mówiąc, nie trawiłem tego długo. Zaakceptowałem tę decyzję i można powiedzieć, że przyjąłem to na klatę" - ocenił Kot, z którym o olimpijskiej nadziei i historii Dawida Kubackiego z Pekinu rozmawiał Wojciech Marczyk z redakcji sportowej RMF FM. "Porozmawialiśmy w cztery oczy. Powiedziałem Maćkowi, że z drugiej strony nie zazdroszczę mu podejmowania takiej decyzji" - dodał.
- Chcesz być na bieżąco? Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Miejsca w składzie na igrzyska olimpijskie niemal pewni mogli być Kacper Tomasiak i Kamil Stoch. Walka toczyła się o 3. miejsce. W nią mocno zaangażowani byli Dawid Kubacki i Maciej Kot. Ostatecznie trener polskiej kadry Maciej Maciusiak podjął decyzję, że jednak na igrzyska we Włoszech pojedzie Paweł Wąsek.
Oczywiście to była dłuższa rozmowa, było wyjaśnienie. Natomiast tego wyjaśnienia też nie potrzebowałem, bo można powiedzieć, że swój rachunek sumienia zrobiłem i oczywiście to był dla mnie dobry okres, można powiedzieć najlepszy od kilku lat. Natomiast też patrzyłem na te okazje, których nie wykorzystałem: były konkursy, gdzie skakałem słabo, gdzie nie awansowałem do drugiej serii, więc wiem, że mogłem pewne rzeczy zrobić lepiej, inaczej - przyznaje Maciej Kot. Podkreśla także, że "analizę i ewentualne pretensje zawsze trzeba zacząć od siebie". Wiem, że przede wszystkim dostałem szansę, żeby się pokazać. Tego do końca nie wykorzystałem - stwierdził.
Maciej Kot zaznaczył także, że być może najważniejszego swojego celu w tym sezonie nie wypełnił, ale do końca będzie robił wszystko by jeszcze w tym roku pokazać swoje najlepsze skoki. Tych nie udało się zaprezentować w czasie mistrzostw świata w lotach i z tego powodu skoczka zabrakło w składzie na mistrzostwa. Został jednak z drużyną w Oberstdorfie jako rezerwowy.
W czwartek po skokach byłem mocno wkurzony. Przede wszystkim na siebie, bo wiadomo, że mistrzostwa świata w lotach rządzą się swoimi prawami. Mamy tylko dwa skoki treningowe. Po nich jest wybór składu. Nie ma możliwości już później trenowania, pokazania trenerowi, że jednak warto np. zmienić skład na konkurs drużynowy. Te dwa skoki w moim wykonaniu były przede wszystkim złe - ocenił Maciej Kot w rozmowie z RMF FM.
Podjąłem pewne złe decyzje, być może trochę zbyt pewnie się poczułem. Wiadomo: pewność siebie na "mamucie" jest potrzebna, natomiast chyba zbyt pewnie się poczułem. Zmieniłem trochę sprzęt, buty. To chyba trochę też wybiło mnie z takiego dobrego czucia - przyznał Kot, który wspierał Piotra Żyłę w konkursie indywidulanym, a także był razem z kolegami z kadry w czasie, gdy oni rywalizowali w konkursie drużynowym.
Wybór Pawła Wąska wielu dziwi. Urodzony w Cieszynie skoczek najwyższe miejsce, jakie zajął, to 13. w Engelbergu. W sumie w całym sezonie Pucharu Świata zdobył zaledwie 54 punkty. Decyzję trenera Maciej Kot jednak rozumie.
Część ludzi patrząc wyłącznie na takie suche dane, może się dziwić. Natomiast wydaje mi się, że są argumenty przemawiające za Pawłem (Wąskiem - red.) Jest to zawodnik, który ma na pewno taki największy potencjał w tej chwili do odblokowania. Jest zawodnikiem, który w zeszłym roku stawał na podium Pucharu Świata, był stałym bywalcem czołowej dziesiątki. Ma trudny okres - to na pewno. Natomiast widać, że te pojedyncze próby, jak chociażby w Zakopanem, Engelbergu, zbliżają go do czołówki. Wiadomo: jest to zagranie ryzykowne, natomiast myślę, że to jest ten moment, że to ryzyko trzeba podjąć. Trzymam kciuki za Pawła, bo jeżeli rzeczywiście odblokuje ten potencjał i przypomni sobie te skoki z zeszłego sezonu, to może sprawić niespodziankę - wyjaśnia Maciej Kot, który z pewnością znajdzie się w składzie na konkursy Pucharu Świata w Willingen w Niemczech. Tam nie pojedzie olimpijska trójka czyli Kamil Stoch, Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak.
W podobnej sytuacji, jak obecnie jest Paweł Wąsek, cztery lata temu przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie był Dawid Kubacki. Było słabe miejsce w Pucharze Świata. Kubacki miał wtedy nawet mniej punktów Pucharu Świata na koncie niż Paweł Wąsek teraz, a z Pekinu przywiózł medal.
Imprezy typu igrzyska olimpijskie rządzą się trochę swoimi prawami. Tam dużą rolę odgrywa głowa, sfera mentalna, nowinki technologiczne, które często też są szykowane właśnie tylko i wyłącznie na tę imprezę i tam są wyjmowane. Tak chociażby kiedyś było z Simonem Ammanem, który zaskoczył tymi krzywymi bolcami w wiązaniach. Cztery lata temu w Pekinie rzeczywiście Dawid nie był faworytem. Przyjechał jako zawodnik, który w Pucharze Świata się męczył, a zdobył medal - wskazał Maciej Kot w rozmowie z Wojciechem Marczykiem z redakcji sportowej RMF FM.
Dodał, że podobnie było z Manuelem Fettnerem, który sprawił wielką niespodziankę.
Takie rzeczy się zdarzają na wielkich imprezach. Myślę, że tu też trzeba upatrywać szansy. Paweł w tej chwili z Kacprem spokojnie trenują. Będą na pewno wypoczęci. Dobrze przygotowani fizycznie. Mają czas, żeby spokojnie przetestować sprzęt, więc być może właśnie wyciągnięcie takiego asa z rękawa sprawi, że to będą dobre igrzyska dla nas. Wiadomo, że nic na to w tej chwili nie wskazuje, patrząc na konkretne wyniki. Trzeba trzymać kciuki - przyznaje Maciej Kot, który, jak podkreśla, będzie kibicował kolegom.
Olimpijska kadra skoczków w najbliższych dniach będzie trenować w Polsce - 4 lutego wyleci do Włoch.


