Japońskie plany wzmocnienia obrony wywołały gwałtowną reakcję ze strony Korei Północnej. W piątek państwowa agencja KCNA ostro potępiła decyzję Tokio o rozmieszczeniu systemów wyrzutni pocisków dalekiego zasięgu, określając ją jako "niebezpieczny akt militarny". Według północnokoreańskich mediów, działania Japonii mogą mieć "katastrofalne skutki dla wyspiarskiego kraju".
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"Jeśli Japonia będzie nadal zachowywać się lekkomyślnie, uwikła się w groźną sytuację przekroczenia 'czerwonej linii', co nieuchronnie doprowadzi do zatopienia archipelagu" - poinformowała w oficjalnym komunikacie KCNA.
Komunikat padł w odpowiedzi na zapowiedź Tokio dotyczącą instalacji zmodernizowanego systemu wyrzutni pocisków przeciwokrętowych Type-12 SSM o zasięgu 1000 kilometrów.
Japońskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że pierwsze pociski trafią do bazy Camp Kengun w prefekturze Kumamoto na wyspie Kiusiu już 31 marca. To jednak nie koniec planów - systemy mają zostać rozmieszczone także w innych regionach kraju, w tym w prefekturze Shizuoka.
Tokio tłumaczy, że celem jest wzmocnienie zdolności kontruderzeniowych i zwiększenie bezpieczeństwa w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony sąsiadów. Korea Północna widzi w tym jednak próbę odrodzenia "imperialnej przeszłości" Japonii.
Reżimowe media ostrzegają, że realizacja tych planów sprawi, iż terytorium Japonii stanie się platformą dla pocisków obejmujących swym zasięgiem sąsiednie kraje, co może poważnie zdestabilizować bezpieczeństwo w całej Azji Wschodniej.


