Francuski żołnierz zginął, a kilku innych zostało rannych w ataku dronów w pobliżu Irbilu w irackim Kurdystanie – poinformował prezydent Francji Emmanuel Macron. Wcześniej francuska armia podawała, że rannych zostało sześciu żołnierzy.
- Prezydent Emmanuel Macron potwierdził śmierć żołnierza i złożył kondolencje rodzinie i towarzyszom broni.
- Był to kolejny atak dronów w regionie Kurdystanu, za niektóre wcześniejsze ataki odpowiada proirański Islamski Ruch Oporu w Iraku.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Macron napisał na platformie X, że żołnierz "zginął za Francję podczas ataku w regionie Irbil w Iraku". W imieniu narodu przekazał jego rodzinie i towarzyszom broni wyrazy troski i solidarności.
Gubernator Irbilu Omid Chosznaw informował wcześniej, że francuscy żołnierze ucierpieli w ataku przy użyciu dwóch dronów na bazę w Mala Kara, położoną około 40 kilometrów na południowy zachód od Irbilu.
Był to kolejny atak przy użyciu dronów na Kurdyjski Okręg Autonomiczny w Iraku. Do wcześniejszych uderzeń na bazy USA w tym regionie przyznały się proirańskie ugrupowania zbrojne działające pod nazwą Islamski Ruch Oporu w Iraku.
Prezydent Francji określił atak jako "niemożliwy do zaakceptowania". Podkreślił, że siły francuskie są zaangażowane w walkę z Państwem Islamskim od 2015 roku. "Ich obecność w Iraku wpisuje się w ścisłe ramy walki przeciwko terroryzmowi. Wojna w Iranie nie może usprawiedliwiać takich ataków" - napisał.
Iran i sponsorowani przez niego bojownicy w regionie ostrzeliwują Izrael, statki handlowe w rejonie Zatoki Perskiej oraz bazy wojskowe i infrastrukturę cywilną w okolicznych państwach w odpowiedzi na rozpoczęte 28 lutego amerykańsko-izraelskie bombardowania Iranu.
W nocy ze środy na czwartek dwa drony uderzyły we włoską bazę wojskową w Irbilu. Nie ucierpiał żaden włoski żołnierz, ale minister obrony Guido Crosetto poinformował w czwartek o tymczasowym wycofaniu personelu z bazy.


