Ukraiński influencer Andriy Gavryliv pochwalił się na TikToku wjazdem Corvettą pod samo schronisko przy Morskim Oku. Jego zachowanie i fakt, że mężczyzna otrzymał jedynie 100 zł i 8 pkt karnych mandatu oburzyło internautów. "Może w pewnym stopniu to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych, ale gdybym mógł cofnąć czas, wolałbym iść pieszo" – mówi Gavryliv na filmiku i podkreślił, że chciał przeprosić Polaków.
- Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Nagranie, które wzbudziło kontrowersje, pojawiło się w mediach społecznościowych wczoraj wieczorem. Influencer opowiada w nim o swojej podróży do Morskiego Oka. Widać, że parkuje samochód tuż przy schronisku. Mężczyzna chwali się też zdjęciem, jakie udało mu się zrobić z partnerką na tle majestatycznych Tatr.
Gavryliv opowiada swoim obserwującym, że myślał, że samochodem nie da się dojechać do Morskiego Oka ze względu na kręte, górskie drogi. Ale kiedy dotarłem do Morskiego Oka, zobaczyłem, że jest droga i pojechałem nią - zaznaczył.
Mężczyzna stwierdził, że przegapił znak informujący go, że wjeżdża do rezerwatu przyrody. Po negatywnych komentarzach zaznaczył, że chce przeprosić za swoje zachowanie Polaków. Ale kiedy wracaliśmy, zatrzymała nas policja i za taką jazdę dostałem mandat w wysokości 100 złotych i 8 punktów karnych. Może w pewnym stopniu to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych, ale gdybym mógł cofnąć czas, wolałbym iść pieszo, bo rozumiem, jak bardzo źle było tam jechać samochodem i jak bardzo mogłem kogoś zranić - podkreślił Ukrainiec.
Krytyka była jednak tak duża, że zmienił swój profil na Instagramie na prywatny. Wielu internautów zwróciły uwagę, że w stosunku do wykroczenia, kara dla influencera jest śmiesznie niska. Niektórzy komentujący zwrócili uwagę, że taniej wjechać autem do chronionego obszaru niż kupić bilety na e-busa do Morskiego Oka dla całej rodziny.
Do całej sytuacji w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski. Przekazał, że już od piątkowego popołudnia policja i TPN "ustalają tożsamość mężczyzny" i jego status w Polsce.
Grozi mu mandat do 1000 zł, bo my do takich kwot możemy je wystawiać. Jeżeli tego pana zidentyfikujemy, no to taki mandat dostanie - stwierdził dyrektor.
Ziobrowski przyznał, że droga prowadząca do Morskiego Oka do pewnego momentu jest publiczna, później jednak przy jezdni znajduje się zakaz wjazdu, który influencer złamał. Poruszał się po zmroku plus Corvetta raczej hałasuje. To są sytuacje naganne. Oceniamy to bardzo negatywnie - podkreślił.
Tatry były tylko częścią podróży po Polsce, bo jak można zobaczyć w mediach społecznościowych Gavryliv był też w Krakowie i odwiedził Energylandię.
Policja w rozmowie z PAP potwierdziła, że mężczyzna został zatrzymany przez policję przy wyjeździe z terenu parku na Polanie w Palenicy. Rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek powiedział, że taryfikator za takie wykroczenie przewiduje karę od 20 do 5 tys. zł. Dodał, że interweniujący policjanci zdecydowali o nałożeniu mandatu w wysokości 100 zł.


