Od czwartku narciarze nie mogą korzystać z trasy w Dolinie Goryczkowej w Tatrach. Powodem zamknięcia nie są złe warunki śniegowe, lecz świstaki, które właśnie budzą się ze snu zimowego. Decyzja została podjęta w trosce o ochronę tych zwierząt.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.p

W czwartek zamknięto popularną trasę narciarską w Dolinie Goryczkowej na Kasprowym Wierchu. 

Mimo że warunki śniegowe wciąż są bardzo dobre, przedstawiciele Polskich Kolei Linowych zdecydowali się na taki krok ze względu na obserwowaną aktywność świstaków.

Zwierzęta te właśnie wybudzają się z zimowej hibernacji, a ich nory znajdują się w rejonie trasy.

Ochrona przyrody priorytetem

Decyzja o zamknięciu trasy została podjęta we współpracy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. 

Jak podkreślają przedstawiciele PKL, chodzi o zachowanie równowagi między udostępnianiem Tatr narciarzom a ochroną przyrody.  

Świstaki po kilku miesiącach hibernacji są szczególnie wrażliwe na zakłócenia, a wiosna to dla nich czas rozrodu.

Przyrodnicy zwracają uwagę, że po wybudzeniu z zimowego snu świstaki muszą zmierzyć się z wieloma wyzwaniami.

 „Pierwszym wyzwaniem jest wydostanie się na powierzchnię. Po wyjściu z nory mają ograniczony dostęp do pokarmu, bo wegetacja jeszcze się nie rozpoczęła. Dodatkowym zagrożeniem są drapieżniki, które po zimie również intensywnie szukają pożywienia” – informują eksperci.

Gdzie jeszcze można szusować?

Narciarze, którzy planowali wyjazd na Kasprowy Wierch, nie muszą jednak całkowicie rezygnować z białego szaleństwa. 

Otwartą pozostaje trasa w Dolinie Gąsienicowej. Przy sprzyjających warunkach pogodowych będzie ona dostępna nawet do weekendu majowego.

Tatrzański Park Narodowy przypomina, że jazda na nartach poza wyznaczonymi trasami może zakłócać spokój zwierząt w tym trudnym dla nich okresie. Wiosna to również czas godów świstaków, a jak najwcześniejsze ich odbycie jest kluczowe, by młode mogły przyjść na świat w czerwcu.