Chociaż Dolny Śląsk plasuje się na piątym miejscu wśród województw, jeśli chodzi o najniższy wskaźnik bezrobocia, martwi wzrost liczby bezrobotnych wśród młodych ludzi. W ciągu roku podskoczyła ona aż o 19 proc.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Stopa bezrobocia w styczniu wyniosła 6,0 proc. Na Dolnym Śląsku była na poziomie 5,6 proc. Niechlubnym liderem wśród regionów było województwo warmińsko-mazurskie (9,9 proc.).
Najmniejszy problem ze znalezieniem pracy na Dolnym Śląsku mają mieszkańcy Wrocławia. Tam stopa bezrobocia była w styczniu na poziomie 2,3 proc. Osoby zarejestrowane to często tzw. "bezrobotni frykcyjni" (ludzie zmieniający pracę) lub osoby wymagające głębokiej readaptacji zawodowej.
Stolica regionu to centrum usług biznesowych. Nawet przy spowolnieniu gospodarczym, ogromna liczba podmiotów (ponad 140 tys. firm) tworzy naturalne zapotrzebowanie na każdą parę rąk do pracy.
Wrocław to także kuźnia kadr. Ponad 100 tys. studentów zapewnia stały dopływ specjalistów do sektora IT oraz nowoczesnego przemysłu.
Wrocław jest najczęstszym po Warszawie wyborem dla migrantów zarobkowych. To oni cementują rynek w branżach o wysokiej rotacji (budownictwo, transport, gastronomia), co pozwala firmom zachować ciągłość produkcji i nie ograniczać zatrudnienia.
Wrocław jest też dobrze skomunikowany i zagraniczne firmy chętnie stawiają tam swoje oddziały.
Z danych GUS wynika, że najwyższe bezrobocie w regionie dotknęło powiat górowski (16,9 proc.). Jedną z głównych przyczyn jest wykluczenie komunikacyjne. Powiat leży na uboczu głównych tras. Inwestorzy, którzy budują magazyny pod Wrocławiem czy Legnicą, omijają Górę ze względu na utrudniony transport towarów.
Po upadku mniejszych zakładów produkcyjnych w regionie nie pojawił się żaden duży gracz, który wchłonąłby lokalną siłę roboczą.
Na Dolnym Śląsku jest też kilka innych powiatów z kilkunastoprocentową stopą bezrobocia. Z danych GUS za styczeń wynika, że taka sytuacja panuje m.in. w powiecie kłodzkim (14 proc.), strzelińskim (12,5 proc.), złotoryjskim (15,1 proc.).
Dlaczego wzrosła liczba młodych bezrobotnych na Dolnym Śląsku? Eksperci twierdzą, że główne powody to mniej ofert pracy, ale też rosnące oczekiwania młodych.
Powiatowy Urząd Pracy we Wrocławiu zachęca, by korzystać z dotacji na własny biznes. Bartosz Kluz skorzystał z tej opcji i otworzył we Wrocławiu wystawę oraz sklep z pająkami, jaszczurkami i wężami.
Dostałem na start około 25 tysięcy złotych, później jeszcze co miesięczne wsparcie finansowe. To pozwoliło mi zamienić pasję w pracę. Na wystawie mam już ponad 800 zwierząt. To pozwala mi utrzymać się i rozwijać biznes. Myślę, że receptą na bezrobocie jest odwaga i korzystanie z dostępnych form pomocy - powiedział RMF FM właściciel "Brodatych Gadów",


