Dramatyczne chwile rozegrały się w Górach Izerskich, gdzie piorun poraził turystkę w rejonie schroniska Orle. Dzięki błyskawicznej reakcji świadków i profesjonalnej akcji ratowników kobieta odzyskała funkcje życiowe. Zobacz, co zostało z kasku po uderzeniu pioruna.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę przed godz. 14.00 w Górach Izerskich, w okolicach schroniska Orle.
Zgłoszenie o porażeniu piorunem odebrał ratownik dyżurny. U poszkodowanej kobiety nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia.
Na miejsce natychmiast skierowano zespoły ratowników ze Szklarskiej Poręby i Świeradowa.
Jeszcze przed przyjazdem medyków, świadkowie zaczęli prowadzić resuscytację.
„Walka przyniosła skutek - u kobiety nastąpił powrót spontanicznego krążenia!” - informuje na Facebooku GOPR Karkonosze.
Po przyjeździe karetki kobieta została przekazana zespołowi medycznemu i przetransportowana do szpitala w Jeleniej Górze.
Kluczowe okazało się szybkie użycie defibrylatora AED, który był dostępny w schronisku.
Ratownicy podkreślają postawę turystów i świadków zdarzenia. „Ich natychmiastowa reakcja i wiedza pomogły ratować ludzkie życie. Ogromnie cieszy również fakt, że sprzęt ratowniczy dostępny w schroniskach - w tym defibrylator AED - został użyty bez wahania.”
Zdjęcie kasku, który miał na sobie poszkodowana, robi ogromne wrażenie i pokazuje, jak potężną siłę ma wyładowanie atmosferyczne.
To przestroga dla wszystkich miłośników górskich wędrówek, by zachować szczególną ostrożność podczas burz.


