RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Nie wrócili na czas. TOPR ruszył nocą do jaskini

Opracowanie: Publikacja: Poniedziałek, 22 czerwca (11:21)

Czterech tatrzańskich grotołazów potrzebowało pomocy w ostatni weekend. Ratownicy wyruszyli po nich, gdy przekroczona została tzw. godzina alarmowa.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

O sprawie informuje Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

W sobotę o godz. 20:01 TOPR powiadomiono, iż czterech grotołazów, którzy wybrali się do Jaskini Czarnej, nie wróciło przed ustaloną godziną.

Speleolodzy mają w zwyczaju ustalanie tzw. godziny alarmowej. Jeśli zespół eksplorujący jaskinię nie wróci przed ustalonym czasem i nie skontaktuje się z osobą zabezpieczającą wyprawę, należy wszcząć alarm.

Zaginieni grotołazi weszli do Jaskini Czarnej od strony Polany Pisanej około godziny 7 rano. W planach mieli pokonanie trawersu jaskini i wyjście otworem północnym zlokalizowanym w Żlebie pod Wysranki. Godzina alarmowa została ustalona na 20:00.

Akcja ratownicza. Użyto drona

Na poszukiwania ruszyły dwie grupy ratowników, którzy postanowili wejść do jaskini obydwoma otworami. Grupa, która weszła od strony Żlebu pod Wysranki, natrafiła na taterników około 300 metrów od otworu jaskini.

Grotołazi, w asyście toprówców, wyszli na powierzchnię o własnych siłach ok. godziny 01:30.

Wyprawa zakończyła się przed 5:00 rano.

Ratownicy transportowali sprzęt dronem. 

Łącznie wykonał on 16 lotów i przeniósł ponad 300 kilogramów. W akcji uczestniczyło 11 osób, w tym dwóch pilotów.

Źródło: RMF24

Nie przegap

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: