Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział w poniedziałek, że zrezygnuje ze stanowiska.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Starmer oświadczył, że pozostanie liderem Partii Pracy i szefem rządu do czasu wyłonienia jego następcy. Jak powiedział, powinno to stać się najpóźniej we wrześniu, po letnich wakacjach parlamentarnych. Dodał też, że udzieli następcy pełnego poparcia i wsparcia.
Moje ugrupowanie (Partia Pracy - przyp. red.) pyta teraz, czy jestem najlepszą osobą, by poprowadzić nas do następnych wyborów. Usłyszałem odpowiedź mojej partii i akceptuję ją z godnością - powiedział Starmer. Zapewnił, że wszystkie jego decyzje były podyktowane przede wszystkim dobrem kraju. To dlatego zrezygnuję z bycia liderem Partii Pracy. Rozmawiałem dziś rano z Jego Królewską Mością (Karolem III - przyp. red.), by poinformować go o tej decyzji - dodał.
W oświadczeniu wygłoszonym przed budynkiem przy Downing Street 10 premier łamiącym się głosem podziękował żonie, nazywając ją swoją "opoką". Starmer podkreślił, że zamierza teraz poświęcić czas rodzinie.
Brytyjskie media już od kilku dni sugerowały, że Keir Starmer może zrezygnować ze stanowiska. "The Observer" wczoraj wskazywał, że szef brytyjskiego rządu miał dojść do wniosku, że nie jest w stanie dalej walczyć o pozostanie na stanowisku. Według gazety przyczyniło się do tego niedawne zdecydowane zwycięstwo jego największego rywala Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających do Izby Gmin.
Wcześniej szefowa MSZ Yvette Cooper zaapelowała do premiera Starmera, aby ustąpił ze stanowiska. Z podobnym apelem wystąpili też minister ds. zmian klimatycznych Ed Miliband, ministra spraw wewnętrznych Shabana Mahmood i ministra transportu Heidi Alexander.
Słabe wyniki sondażowe oraz niekorzystne rezultaty w wyborach lokalnych w Anglii i wyborach do parlamentów Walii i Szkocji sprawiły, że Keir Starmer od jakiegoś czasu mierzył się z buntem we własnej partii. Kryzys pogłębił się, gdy 11 czerwca do dymisji niespodziewanie podał się John Healey, minister obrony, dotąd uważany za sojusznika Starmera.


