Mnożą się pytania dotyczące sytuacji w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz Dawid Kacprzyk - do niedawna działacz Koalicji Obywatelskiej - jest oskarżany o to, że jako koordynator SOR-u miał załatwiać partyjnym kolegom badania bez kolejki. Dziś medyk zrezygnował z funkcji radnego dzielnicy Ursus.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Wiceprzewodnicząca klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w radzie Warszawy Anna Auksel-Sekutowicz poinformowała, że Dawid Kacprzyk swoją rezygnację z funkcji radnego dzielnicy Ursus złożył pisemnie jej przewodniczącemu Dariuszowi Pastorowi.
"Złożenie rezygnacji jest równoznaczne z rozpoczęciem procedury stwierdzenia wygaśnięcia mandatu, zgodnie z art. 383 § 1 pkt 4 i § 2a Kodeksu wyborczego" - przekazał Pastor.
Opinię publiczną zbulwersowała informacja, że w trakcie specjalizacji Dawid Kacprzyk - koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym - miał zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł.
Portal Zero.pl ujawnił, że na prowadzonym przez Kacprzyka Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego w Warszawie politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W poniedziałek Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO. Szpital Południowy wypowiedział mu umowy. Na informacje o Kacprzyku zareagowała Naczelna Izba Lekarska. Złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w jego sprawie. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Z medialnych doniesień wynika, że grafik lekarza pokrywał się z jego wystąpieniami w TVP czy w Senacie.
"W następstwie dotychczasowych ustaleń audytu szpital złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala w celu osiągnięcia korzyści majątkowej" - przekazał warszawski ratusz. Wyjaśnił także, że Dawid Kacprzyk zwrócił część pieniędzy na konto Szpitala Południowego.
Skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 0,5 mln złotych - podkreślono w komunikacie.
Warszawski ratusz odniósł się też do informacji o wyjątkowym traktowaniu polityków KO na oddziale, którego koordynatorem był Kacprzyk.
Szpitalny Oddział Ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego nie dysponuje specjalnym pokojem VIP. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Dawid Kacprzyk miał dostęp do pomieszczenia, które należało do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa. Wynika z nich także, że lekarz wykorzystywał je samowolnie. Ten wątek także jest badany w ramach audytu - zapewniono.
Maciej Wróbel - wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego - zapewniał w Radiu RMF24, że nie był nigdy pacjentem SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Nawet nie wiem, gdzie jest Szpital Południowy. Jestem z Mazur, nigdy się nie leczyłem w Warszawie - zapewniał poseł Koalicji Obywatelskiej.
Odnosząc się do informacji o traktowaniu jego partyjnych kolegów inaczej niż pozostałych pacjentów, stwierdził: "To praktyki niedopuszczalne. Nie ma równych i równiejszych".
Jak idę do lekarza, siedzę w kolejce jak inni pacjenci. Wcale się tego nie wstydzę - zapewniał wiceszef resortu kultury.
Państwo Tuska i Kacprzyka to państwo niesamowitej pogardy wobec obywateli. Jak można mówić ludziom, że brakuje pieniędzy w służbie zdrowia? Jak można wydłużać kolejki, stwierdzić, że nie będzie możliwości obsłużenia pewnych procedur medycznych, a w tym samym czasie pozwolić kaście faraonów z Platformy Obywatelskiej po prostu doić państwo? - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM były premier Mateusz Morawiecki.
To, co się dzieje w służbie zdrowia, to powrót do próby prywatyzacji - ostrzegał Morawiecki w RMF FM. Zapewniał jednocześnie, że będzie bronił medyków, bo zdecydowana większość osób pracujących w tej branży jest uczciwa.
Na konferencji prasowej przed Szpitalem Południowym kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek podkreślał, że "miliony Polaków" chcą znać odpowiedź na pytanie, którzy dokładnie politycy KO korzystali z wyjątkowego traktowania w tej placówce.
W ilu jeszcze szpitalach zarządzanych przez Platformę tego typu skandaliczne rzeczy mają miejsce? - pytał były minister edukacji.
Inny poseł PiS-u, były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński stwierdził, że politycy KO byli przyjmowani w sali, która wcześniej zajmowano się chorymi.
Wyłączono ją po to, by stworzyć VIP-room - przekonywał. Działacze Platformy Obywatelskiej na pięterku czekali w luksusowych warunkach, z których nie mógł korzystać żaden normalny pacjent - grzmiał Cieszyński.
Dawid Kacprzyk wedle wszelkiego prawdopodobieństwa był najlepiej zarabiającym 28-latkiem w ochronie zdrowia - ocenił poseł PiS-u. Nie odpuścimy tej sprawy - zapewniał.


