To pasażer mógł doprowadzić do tragedii na Jeziorze Salińskim na Kaszubach. Jak dowiedział się reporter RMF FM - taka jest jedna z hipotez weryfikowana obecnie przez prokuraturę, która wyjaśnia okoliczności przewrócenia się łodzi w majowy weekend. W wypadku zginęły dwie osoby, a dwie inne trafiły do szpitala.
- Bądź na bieżąco! Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF42.pl.
Do tragedii na Jeziorze Salińskim na Pomorzu doszło w piątek, 1 maja. W sumie na pokładzie łodzi przebywało 5 osób. W wyniku wypadku zginęły 2 osoby, a 2 inne były hospitalizowane.
Jak informuje reporter RMF FM Stanisław Pawłowski, 33-letniemu sternikowi prokuratura zarzuca prowadzenie pojazdu w ruchu wodnym w stanie nietrzeźwości.
Chodzi o niewielką łódź wędkarską wyposażoną w silnik elektryczny.
Podejrzany przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, które teraz weryfikują śledczy.
Podejrzany przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia opisujące przebieg zdarzenia. Okoliczności wskazane w wyjaśnieniach są obecnie weryfikowane, wobec czego na obecnym etapie postępowania nie udzielamy szczegółowych informacji w tym zakresie - powiedział nam prok. Mariusz Duszyński - Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Co ważne - samo postępowanie prowadzone jest w kierunku spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w ruchu wodnym.
Jak dowiedział się reporter RMF FM jedna z hipotez przyjętych przez prokuratora, która jest teraz sprawdzana - zakłada, że to zachowanie jednego z pasażerów doprowadziło do wywrócenia się łódki.
Powołany będzie biegły z zakresu bezpieczeństwa w ruchu wodnym. 33-latek nie został tymczasowo aresztowany.
Objęto go dozorem policyjnym, ma też zakaz kontaktowania się ze świadkami.


