Na polecenie prokuratury policjanci wkroczyli do jednej z papugarni w Katowicach i odebrali blisko 130 papug. Zwierzęta miały być przetrzymywane w niewłaściwych warunkach. Przedstawiciele papugarni stanowczo odpierają zarzuty i twierdzą, że ptaki były traktowane dobrze.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
O interwencji poinformowała katowicka policja. Działania przeprowadzono w ramach postępowania nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową Katowice-Zachód. W akcji, oprócz policjantów, uczestniczyli pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, biegły z zakresu dobrostanu zwierząt oraz wolontariusze fundacji.
Dochodzenie w tej sprawie trwa od ubiegłego roku. Mundurowi przesłuchali świadków, przeanalizowali dokumentację i współpracowali z inspektoratem weterynarii. Wcześniej zabezpieczono już trzy ptaki, a opinia biegłego wskazywała na możliwość przetrzymywania wszystkich papug w niewłaściwych warunkach. Z tego powodu zdecydowano o odebraniu zwierząt i przekazaniu ich do szczegółowych badań.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, Aleksander Duda, poinformował, że na czas trwania postępowania ptaki trafiły pod opiekę fundacji, gdzie otrzymają niezbędną pomoc i odpowiednie warunki.
Wolontariusze Fundacji "Ptasia Przystań", którzy uczestniczyli w interwencji, podkreślają, że stan zdrowia i kondycja ptaków były bardzo złe. "To, co zastaliśmy na miejscu, zostanie z nami na długo. Widok ptaków - ich kondycja, zachowanie, stan zdrowia - łamie serce każdej osobie, która choć raz miała do czynienia z tymi niezwykłymi, wrażliwymi istotami" - napisali na Facebooku.
Według fundacji interwencja przebiegała w napiętej atmosferze, a wolontariusze spotykali się z wyzwiskami ze strony pracowników papugarni. Organizacja wyraziła nadzieję, że zamknięcie placówki będzie początkiem realnych zmian w opiece nad egzotycznymi zwierzętami.
Przedstawiciele papugarni stanowczo odrzucają zarzuty. Twierdzą, że interwencja była efektem donosu, a osoby zaangażowane w działania fundacji są związane z konkurencyjną placówką. "Te papugi miały ogrom miłości, ogrom serca od pracowników, od klientów. Zawsze były traktowane dobrze" - zapewnia przedstawicielka papugarni.
W oświadczeniu podkreślono, że papugarnia od lat prowadzi działalność fundacyjną, pomagając porzuconym i chorym ptakom. Pracownicy placówki uważają, że sposób przeprowadzenia interwencji naraził zwierzęta na stres i cierpienie, a działania te "noszą znamiona niehumanitarnego traktowania zwierząt, a nawet przestępstwa". Złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury i zadeklarowali pełną współpracę w celu rzetelnego wyjaśnienia sprawy.


