​Komendant miejski policji w Przemyślu (woj. podkarpackie), podinsp. Janusz Kiszka, został ukarany mandatem, punktami karnymi oraz utratą prawa jazdy na trzy miesiące po tym, jak przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o 63 km/h. Do wykroczenia doszło pod koniec stycznia 2026 roku, gdy kierował nieoznakowanym radiowozem służbowym marki Toyota. Pasażerem pojazdu był jego pierwszy zastępca.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak poinformowała mł. asp. Karolina Kowalik, rzeczniczka przemyskiej policji, wszystkie czynności związane z wykroczeniem zostały przeprowadzone zgodnie z przepisami. Komendant przyjął mandat, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane na trzy miesiące. Decyzja ta pozostaje w mocy.

Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, nadkom. Piotr Wojtunik, przekazał, że komendant miejski poinformował przełożonych o zdarzeniu i nałożonej karze. Komendant Wojewódzki Policji przeprowadził z nim rozmowę wyjaśniającą.

Podinsp. Janusz Kiszka w oświadczeniu przyznał się do winy i zaakceptował konsekwencje. Podkreślił, że sytuacja ta jest dla niego ważną lekcją i dowodem na to, że wszyscy są równi wobec prawa. Zaznaczył również, że policjanci, którzy go zatrzymali, wykazali się profesjonalizmem i bezstronnością.

Komendant stanowczo zaprzeczył, jakoby po zatrzymaniu prawa jazdy prowadził pojazdy. Wyjaśnił, że samochodami, których jest współwłaścicielem, obecnie jeździ jego żona, a on sam korzysta z nich wyłącznie jako pasażer.