Lód na jeziorze Śniardwy (woj. warmińsko-mazurskie) nie ma już jednolitej struktury. W weekend poinformowała o tym Mazurska Służba Ratownicza. Posiłkując się zdjęciem satelitarnym, wyjaśniono, które miejsca na akwenie mogą być szczególnie niebezpieczne.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Mazurscy ratownicy udostępnili sobotnią fotografię z satelity, na której widać zamarznięte Śniardwy.
Wskazano, że cała tafla jeziora nie jest już jednolita, a jej powierzchnię przecina sieć pęknięć - lód jest poddawany silnym naprężeniom i może pękać pod wpływem wiatru.
"Szczególnie niebezpiecznie są miejsca, gdzie widać ciemniejsze pasy. Tutaj lód jest już cieńszy, a jego struktura robi się gąbczasta i krucha. W takim stanie lód może załamać się nagle pod minimalnym obciążeniem, nawet jeśli wydaje się gruby. Taki lód rozpada się na pionowe igły, które nie mają żadnej wytrzymałości. Można to zauważyć zwłaszcza przy brzegach, gdzie ziemia szybciej się nagrzewa i oddaje ciepło do wody" - tłumaczą ratownicy.
Z kolei jaśniejsze, matowe obszary we wschodniej części jeziora świadczą o obecności nasiąkniętego wodą śniegolodu, który ma znacznie mniejszą nośność niż lód krystaliczny.
"Pomiary grubości lodu na otwartej tafli wykazały 30-32 cm. Oznacza to, że w ostatnich dniach lód traci na grubości około 1 cm na dobę" - wskazano, apelując o ostrożność.


