Aż 18 tysięcy południowokoreańskich żołnierzy weźmie udział w potężnych ćwiczeniach wojskowych razem z USA. Manewry Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej pod kryptonimem "Tarcza Wolności" ruszają dzisiaj i potrwają do 19 marca. Nie wiadomo, ilu żołnierzy angażują Stany, które przecież jednocześnie - wraz z Izraelem - prowadzą wojnę na Bliskim Wschodzie.

  • Dzisiaj w bazie wojskowej Camp Humphreys w Pyeongtaek w Korei Południowej wystartowały manewry "Tarcza Wolności".
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Dowództwo Połączonych Szefów Sztabów Korei Płd. przekazało, że w manewrach, które potrwają do 19 marca, weźmie udział około 18 tys. południowokoreańskich żołnierzy. Liczba amerykańskich wojskowych nie została ujawniona. Tegoroczna edycja obejmuje symulacje komputerowe oraz program poligonowy pod kryptonimem Warrior Shield. Liczba ćwiczeń terenowych została zredukowana z 51 do 22.

Manewry rozpoczynają się w cieniu doniesień medialnych o przesuwaniu amerykańskiego uzbrojenia na front irański, gdzie od 28 lutego armia Stanów Zjednoczonych wraz z izraelską prowadzi operację wojskową wymierzoną w reżim w Teheranie. Wobec spekulacji o relokacji m.in. systemów przeciwrakietowych Patriot, dowództwo Sił USA w Korei oświadczyło jedynie, że „nie będzie komentować konkretnych ruchów aktywów wojskowych ze względów bezpieczeństwa”.

Agencja AP zwraca uwagę, że ograniczenie skali manewrów interpretuje się jako próbę łagodzenia napięć przez liberalnego prezydenta Korei Płd. Li Dze Mjunga, który liczy na otwarcie dyplomatyczne przy okazji spodziewanej wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach.

Pjongjang niezmiennie potępia ćwiczenia jako przygotowania do inwazji. Kim Dzong Un potwierdził niedawno twardy kurs wobec "wroga" w Seulu, pozostawiając jednak uchyloną furtkę do rozmów z USA pod warunkiem rezygnacji z żądań denuklearyzacji.