Głośna sprawa księdza Konrada Ż. z Lublina znalazła swój finał w sądzie. Duchowny, który w Wielki Piątek został zatrzymany przez policję za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, usłyszał wyrok. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód skazał go na 5,4 tysiąca złotych grzywny, czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz przepadek samochodu. Dodatkowo ksiądz musi wpłacić 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Do zdarzenia doszło w nocy z 2 na 3 kwietnia 2026 roku. Policja zatrzymała wówczas na al. Kraśnickiej w Lublinie osobową Toyotę, której kierowca przekroczył prędkość. Cztery kolejne badania alkomatem wykazały, że 41-latek miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Mundurowi zatrzymali go na kilka godzin i odebrali prawo jazdy.
Prokuratura postawiła księdzu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, za co grozi nawet do trzech lat więzienia. Sędzia Bernard Domaradzki nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego - duchowny sam przyznał się do zarzucanego czynu.
Sąd zdecydował się jednak na złagodzenie kary, biorąc pod uwagę, że ksiądz Konrad Ż. nie był wcześniej karany i nie popełniał wykroczeń drogowych. Mimo to, przepadek samochodu był nieunikniony - argumenty obrony, że pojazd służył wielodzietnej rodzinie, nie przekonały sądu.
Konsekwencje służbowe również nie ominęły duchownego. Jak poinformował rzecznik archidiecezji lubelskiej, ksiądz Adam Jaszcz, Konrad Ż. został odsunięty od pracy w szkole i duszpasterstwie akademickim w Lublinie. 15 czerwca kuria ogłosiła zmiany personalne - duchowny został przeniesiony do jednej z parafii w Chełmie, gdzie objął funkcję wikariusza.
Wczoraj z tej sytuacji mężczyzna tłumaczył się przed sądem. Mówił, że w Wielki Czwartek do późnych godzin wieczornych wypełniał swoje obowiązki, a gdy wrócił do mieszkania, otworzył wino i wypił kilka lampek.
Potem poczułem silny głód. Mało tego dnia jadłem. Lodówka była pusta, postanowiłem więc zorganizować jakoś to jedzenie - cytuje duchownego lublin24.pl.
Początkowo chciał zamówić dostawę na plebanie, ale zniechęcił go czas oczekiwania i zdecydował się pojechać po jedzenie. Odebrało mi rozum i powziąłem decyzję o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu. Czego żałuję, nigdy tego nie robiłem. Przekroczyłem również swoje moralne granice. Sam szukam odpowiedzi, z jakiego powodu mogło to nastąpić - stwierdził Konrad Ż.
Według mediów duchowny jechał do restauracji McDonald’s, gdy został zatrzymany przez policję.


