"To był z jednej strony piękny czas, ale też z drugiej strony trudny czas. (…) Oczywiście to był też czas, w którym popełniłem błędy, popełniliśmy błędy. Szanuję, akceptuję i z pełną pokorą przyjmuję werdykt mieszkańców" – powiedział dziś Aleksander Miszalski podczas konferencji prasowej. Były prezydent Krakowa, który został odwołany w referendum zaznaczył także, że zaangażuje się w najbliższą kampanię wyborczą, a Koalicja Obywatelska nie składa broni.
- Podczas konferencji prasowej w krakowskim magistracie Aleksander Miszalski podziękował wszystkim za wsparcie.
- Zdymisjonowany prezydent przyznał, że zawiodła komunikacja i wielu rzeczy nie udało się mieszkańcom wyjaśnić skutecznie.
- Powiedział także, że zamierza zaangażować się w nadchodzącą kampanię wyborczą, a Koalicja Obywatelska nie składa broni.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W niedzielę w Krakowie odbyło się referendum, w wyniku którego odwołany został prezydent miasta - Aleksander Miszalski z KO. Za jego odwołaniem zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc.), a przeciwko - 3 631 (2,07 proc.). Procentowo frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc.
Premier Donald Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem Rady Ministrów ogłosił, że osobą, która do czasu przyspieszonych wyborów będzie zarządzała miastem jest Stanisław Kracik - wiceprezydent stolicy Małopolski.
Komisarz Kracik jest osobą z ogromnym doświadczeniem, przypomnę, że był wojewodą i burmistrzem i moim zastępcą, na pewno zna to miasto i na pewno zadba o to, by w tym trudnym czasie Kraków nie pogrążył się w chaosie - powiedział Aleksander Miszalski.
Miszalski przyznał, że nie jest zadowolony z wyniku referendum, jednak przyjmuje on werdykt mieszkańców. Zaznaczył, że jego zdaniem zawiodła komunikacja.
Wielu rzeczy nie potrafiliśmy mieszkańcom wytłumaczyć skutecznie. Mimo dziesiątek spotkań, dziesiątek wywiadów, rolek, komunikatów. Jednak ta relacja strony przeciwnej, w jakkolwiek dużej mierze zmanipulowana i fałszywa, często oparta na pewnych przekłamaniach, była skuteczniejsza - mówił były prezydent Krakowa.
Jak przekazał, jest dumny z rozpoczęcia budowy metra w Krakowie, z tego, że udało się wygospodarować pół miliarda na pakt krakowskich osiedli, że ruszyła Wesoła, a także z tego, że w krakowskim sporcie zaczęło dziać się dobrze. Zdaniem Miszalskiego, przez ostatnie dwa lata Kraków podążał w dobrym kierunku.
Jeżeli coś zaważyło na tym wyniku, to - tak lekko licząc - półtora roku kampanii negatywnej wobec magistratu, wobec mnie. Myślę, że to gdzieś się w ludziach odkładało. Nawet jeśli popełniliśmy błędy, to nie były one tak karygodne - zaznaczył.
Miszalski przyznał, że nie sądzi, by jedno wydarzenie wpłynęło na wynik referendum.
Pytany przez dziennikarzy, czy zaangażuje się w nadchodzącą kampanię, Miszalski odpowiedział, że oczywiście. Jestem przewodniczącym Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce, spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność po tej przegranej bitwie, wygrać tą kolejną batalię. Jestem na to gotów i będziemy robić wszystko, by Kraków nie wpadł w nieodpowiedzialne ręce - powiedział.
Koalicja Obywatelska nie składa broni, jesteśmy wszyscy zmobilizowani i będziemy walczyć o to, by Kraków dalej szedł w dobrym kierunku - dodał.
Przyznał, że nie wie, czy koalicja wystawi wspólnego kandydata. Na razie mamy deklarację - z tego co wiem - Lewicy, że będą wystawiać swojego kandydata bądź kandydatkę. Myślę, że jeśli chodzi o Polskie Stronnictwo Ludowe, to będziemy szukać porozumienia, by ten kandydat był wspólny - powiedział.
Choć w referendum za odwołaniem rady miasta zagłosowało 168 010 osób, a przeciwko było 6 713 głosujących, to Krakowianie zostaną z aktualnymi radnymi. W głosowaniu wzięło bowiem udział zbyt mało osób. Procentowo frekwencja wyniosła 29,97 proc. przy progu 30,59 proc.
Prezydent, który nie ma za sobą rady miasta, nie będzie w stanie skutecznie realizować swoich planów. W związku z tym może nas czekać dwa i pół roku burzy i chaosu - zaznaczył Miszalski.
Jak przyznał, nauczenie się Krakowa - tego jak funkcjonuje miasto, urząd, spółki i jednostki - i zreformowanie go, zajęło mu pierwszy rok pracy. Dopiero od drugiego roku zaczęła się faktyczna praca merytoryczna.
Miszalski zaznaczył, że nie jest już prezydentem, ale jeżeli komisarz Stanisław Kracik będzie potrzebował pomocy, to zawsze będzie służył radą.
Na razie jestem w tzw. okresie nieświadczenia pracy z miesięcznym okresem wypowiedzenia, więc jeszcze do końca czerwca nie muszę szukać pracy - przekazał. Jak jednak zaznaczył, nie przejmuje się za bardzo swoją przyszłością.


