Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest dziś w Kijowie, który jeszcze kilkanaście godzin temu stał w ogniu po potężnym ataku Rosji. Minister funduszy i polityki regionalnej zamieściła na platformie X swoje zdjęcie z pociągu. Potem opublikowała kolejne, na tle gruzów, dopisując: "Do wszystkich ruskich troli i pożytecznych idiotów Kremla, którzy zlecieli pod ten post i klepią rosyjską propagandę 'po co polski minister jedzie na Ukrainę': Na Ukrainie działa 6 tysięcy polskich firm, w tym 700 powstałych po wybuchu wojny".

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Pełczyńska-Nałęcz w Kijowie

"Do wszystkich ruskich troli i pożytecznych idiotów Kremla, którzy zlecieli pod ten post i klepią rosyjską propagandę 'po co polski minister jedzie na Ukrainę': Na Ukrainie działa 6 tysięcy polskich firm, w tym 700 powstałych po wybuchu wojny. W 2025 r. wyeksportowaliśmy tam towary za 13,4 mld zł - trzy razy więcej niż kupiliśmy. Nasze firmy chcą Ukrainę odbudowywać. A jest co odbudowywać. Rosjanie systematycznie barbarzyńsko niszczą cywilne obiekty. Jeszcze dwa dni temu to centrum handlowe było pełne ludzi. Współpracujemy z Ukrainą, bo to klucz do naszego  bezpieczeństwa i korzyść dla biznesu" - napisała minister funduszy i polityki regionalnej.

Wpis liderki Polski 2050 jest pokłosiem wcześniejszego, do którego dołączyła zdjęcie z pociągu, a który zebrał lawinę negatywnych komentarzy. "Jedziemy na międzynarodowy szczyt miast i regionów - największy zjazd ukraińskich (i nie tylko) samorządów. Będą spotkania rządowe i rozmowy o wsparciu polskich firm" - informowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. 

Chodzi dokładnie o dwudniową wizytę, której głównym punktem jest udział minister w IV Międzynarodowym Szczycie Miast i Regionów "Partnerstwo. Odporność. Gotowość".

Dwa dni temu putinowska Rosja przeprowadziła jeden z największych do tej pory, zmasowany atak na Kijów. Zginęło kilka osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.