Władimir Putin wkracza w najtrudniejszy i najbardziej nieprzewidywalny okres swoich 25-letnich rządów. Choć Kreml za pomocą starannie wyreżyserowanych akcji wizerunkowych próbuje udawać, że sytuacja jest pod kontrolą, w rosyjskich elitach politycznych i biznesowych rośnie przekonanie o nieuchronnie zbliżającej się katastrofie. Przedłużająca się wojna w Ukrainie, drastyczna cenzura internetu paraliżująca biznes oraz uderzający w obywateli kryzys gospodarczy sprawiły, że poparcie dla prezydenta spadło do najniższego poziomu od początku inwazji, a jego otoczenie jest coraz bardziej zniecierpliwione.
- Putin stracił nadzieję na wsparcie ze strony Donalda Trumpa i amerykańskiej dyplomacji, a USA z kolei widzą, że Ukraina coraz bardziej uniezależnia się od ich pomocy.
- Rosjanie są coraz bardziej niezadowoleni, zwłaszcza przez ograniczenia internetu i rosnące problemy ekonomiczne, co narusza wcześniejszy "pakt społeczny" Putina.
- Choć pojawiają się plotki o możliwym przewrocie, eksperci uważają, że na razie nie ma realnej alternatywy dla Putina, a oligarchowie boją się przeciwstawiać władzy.
- W Rosji zaczęło jednak panować przekonanie, że władza podejmuje złe decyzje.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Na początku maja rosyjska telewizja państwowa pokazała materiał, na którym Władimir Putin - ubrany swobodnie w dżinsy i lekką kurtkę - podjeżdża krajowym SUV-em pod moskiewski hotel, by wręczyć kwiaty i zabrać na kolację swoją dawną szkolną nauczycielkę, Wierę Gurewicz. Ta ciepła, "ludzka" migawka miała jedno zadanie: zadać kłam raportom europejskich wywiadów, według których prezydent Rosji spędził ostatnie tygodnie w podziemnym schronie, sparaliżowany strachem przed zamachem lub przewrotem.
Jednak za fasadą pewności siebie kryje się obraz skrajnie izolowanego przywódcy. Osoby z bliskiego otoczenia Kremla oraz przedstawiciele rosyjskiego biznesu wprost mówią o radykalnej zmianie nastrojów. "W tym roku nastąpił wyraźny zwrot. Ludzie, którzy kiedyś zaciekle bronili Putina, dziś tego nie robią. Pojawiło się poczucie, że podejmowane są całkowicie bezsensowne, autodestrukcyjne decyzje, a jakakolwiek wizja przyszłości po prostu zniknęła" - przyznaje wpływowy rosyjski przedsiębiorca w rozmowie z "The Guardian".
Mimo widocznych pęknięć w systemie, kalkulacje Putina dotyczące wojny w Ukrainie nie uległy zmianie. Z informacji wywiadowczych wynika, że rosyjscy generałowie karmią prezydenta sfabrykowanymi raportami o rychłym sukcesie, przez co Putin jest przekonany, że do końca roku uda mu się w pełni zająć Donbas. Co więcej, jego apetyt może wzrosnąć, jeśli zauważy jakiekolwiek oznaki słabości Kijowa.
Z perspektywy Moskwy ostatecznie prysł jednak tzw. efekt Trumpa. Początkowe przekonanie, że prezydent USA zmusi Ukrainę do oddania terytoriów, ustąpiło rozczarowaniu. Putin - podaje brytyjska gazeta - nie wierzy już w Donalda Trumpa i nie pokłada nadziei w amerykańską dyplomację. Ciekawe, że takie przekonanie zbiega się w czasie ze słowami sekretarza stanu USA, Marco Rubio, który przyznał 22 maja, że zaangażowanie Stanów Zjednoczonych "nie przyniosło rezultatu", a Waszyngton może wrócić do negocjacji, gdy "zmieni się dynamika". "Jeśli ktoś inny chce się tym zająć - proszę bardzo" - mówił Rubio.
Rosyjskie dowództwo widzi, że Kijów zmniejszył swoją zależność od Waszyngtonu - m.in. dzięki odblokowaniu unijnej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro oraz zacieśnieniu współpracy wywiadowczej i obronnej z Europą. W efekcie USA tracą narzędzia nacisku na Ukrainę, która bez twardych gwarancji bezpieczeństwa nie zamierza iść na żadne ustępstwa.
Niezadowolenie społeczne w Rosji zaczęło gwałtownie przybierać na sile po tym, jak władze drastycznie ograniczyły dostęp do większości komunikatorów i zaczęły regularnie wyłączać mobilny internet w Moskwie oraz innych regionach. Oficjalnie to działania ochronne przed ukraińskimi dronami, w rzeczywistości jednak operacja nadzorowana przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa uderzyła w rosyjski biznes, przynosząc miliardowe straty. Wśród elit krążą dziś ponure żarty, że Rosji bliżej już do standardów Korei Północnej niż niegdyś wyśmiewanych Chin.
Co kluczowe, Putin złamał niepisany pakt społeczny, który obowiązywał od lutego 2022 roku: przeciętni Rosjanie mogli ignorować wojnę tak długo, jak ich codzienne życie pozostawało stabilne. Dziś, w obliczu rosnących podatków, galopującej inflacji i zamykających się firm, obywatele zaczynają się irytować. W sieci masowo pojawiają się nagrania wściekłych rolników i przedsiębiorców, a oficjalny wskaźnik szczęścia Rosjan spadł do najniższego poziomu od 15 lat.
Według źródeł "Guardiana" rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow i pierwszy zastępca szefa administracji prezydenta Siergiej Kirijenko próbowali odwieść Putina od decyzji o blokadzie internetu. Rosyjski przywódca zdecydował się jednak zawierzyć służbom bezpieczeństwa.
"Kwestia internetu jest bardzo drażliwa dla rosyjskiego społeczeństwa. Wywołała ogromną falę oburzenia" - powiedziała przekazała w rozmowie z dziennikiem Ksenia Sobczak, wpływowa rosyjska dziennikarka i córka byłego politycznego mentora Putina.
Czy Rosji grozi przewrót pałacowy? Eksperci i insiderzy tonują nastroje. Plotki sugerujące, że nowym liderem opozycji wobec Putina mógłby stać się były minister obrony Siergiej Szojgu, są przedwczesne - Szojgu nie ma poparcia w armii, a jego najbliżsi współpracownicy zostali już aresztowani w ramach czystek.
Rosyjscy oligarchowie, choć przerażeni izolacją i stratami, milczą. Ostatnie miesiące przyniosły nową falę nacjonalizacji prywatnych majątków i głośnych zatrzymań (jak w przypadku miliardera Wadima Moszkowicza), co skutecznie stłumiło opór. Jak podsumowuje Oleg Tinkow, jeden z niewielu oligarchów, którzy otwarcie potępili wojnę i uciekli z kraju: "Biznesowa elita gra w rosyjską ruletkę, modląc się, by pocisk trafił sąsiada, a nie ich. Nikt nie wystąpi przeciwko niemu. Wszyscy po prostu czekają na jego koniec".


