Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał rodziców dziewczynki oskarżonych o znęcanie się nad nią na kary po roku więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny.
- Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał rodziców czteromiesięcznej dziewczynki na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za znęcanie się nad dzieckiem.
- Dziewczynka w kwietniu 2023 roku trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami, m.in. złamaniem kości potylicznej i siniakami; matka wezwała karetkę, policję powiadomiło CPR.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W mowach końcowych prokuratura chciała surowszej kary więzienia bez zawieszenia, obrona - uniewinnienia.
W kwietniu 2023 r. policja przyjęła zawiadomienie o tym, że córka oskarżonych, wówczas czteromiesięczna, z obrażeniami, m.in. głowy, została przewieziona do szpitala. Karetkę pogotowia wezwała do domu matka dziecka, a policję zawiadomiło Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ obojgu małżonkom, którzy mają 38 i 39 lat, postawiła zarzuty znęcania się fizycznego nad osobą nieporadną ze względu na wiek, tzn. nad czteromiesięcznym wówczas dzieckiem, polegającego m.in. na zadawaniu uderzeń po całym ciele, wskutek czego dziewczynka miała liczne obrażenia, w tym złamania kości potylicznej i siniaki.
Według śledczych znęcanie się trwało od narodzin dziecka do zatrzymania rodziców w kwietniu 2023 r.
Oskarżeni nie przyznali się. Ojciec dziecka w śledztwie zmieniał swoje wyjaśnienia. Początkowo mówił, że był sam w domu, gdy z córką zaczęło być gorzej i zaczęła płakać. Przelewała mi się przez ręce. W tym momencie do domu weszła żona, powiedziałem, żeby wszystko rzucała, bo coś nie tak jest z malutką - mówił w śledztwie. Kobieta wezwała pogotowie.
Potem zmienił tę wersję. Mówił, że odkurzał, gdy dziecko zaczęło płakać, więc wziął je na ręce. Wówczas miał zaczepić się o rurę od odkurzacza i stracić równowagę. Jak wyjaśniał, w ten sposób, z dzieckiem na ręku, upadł na szafę w przedpokoju, a córka uderzyła w nią głową.
Biegli ocenili, że obrażenia nie były przypadkowe i że jest bardzo mało prawdopodobne, by mogły powstać w sposób opisany przez ojca dziewczynki. Niektóre z nich, przy przyjęciu jego wersji uznali wręcz za niewytłumaczalne. W ich ocenie nie są to też obrażenia, które mogłyby powstać w czasie porodu, np. poprzez użycie wobec noworodka zbyt dużej siły przez lekarzy przy cesarskim cięciu.
Głównie w oparciu o te opinie Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał winę oskarżonych rodziców. Skazał ich nieprawomocnie na kary po roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Beziuk-Gawęcka mówiła, że zebrane w sprawie dowody wykazały, iż dziecko - w różnych okresach, do kwietnia 2023 roku - miało liczne obrażenia, m.in. siniaki, otarcia skóry, a szczegółowe badania wykazały, iż były to też złamania.
Ta ilość i jakość urazów, który powstały w różnym czasie u tak małego dziecka, nie jest przypadkowa. Jest to nie tylko ocena sądu, ale też biegłych różnych specjalności - powiedziała sędzia.
Dodała, że te opinie zaprzeczyły też wersji ojca o nieszczęśliwym wypadku i wersji przedstawianej przez obrońców, jakoby część tych obrażeń mogła powstać w trakcie porodu.
Odnosząc się do kary, sędzia mówiła o dużej roli sądowego kuratora (w okresie zawieszenia wykonania kary skazani są pod dozorem takiego kuratora). Tak orzeczona kara spełni cele zarówno prewencji indywidualnej, jak też będzie stanowiła oddziaływanie w zakresie społecznym - dodała.
Według informacji ze źródeł sądowych, dziewczynka jest w rodzinie zastępczej. Przed sądem, jako pokrzywdzona, była formalnie reprezentowana przez kuratora osoby małoletniej.


