Noc z piątku na sobotę przyniosła kolejny zmasowany atak powietrzny Rosji na Ukrainę. Celem sił Moskwy ponownie był Kijów, gdzie już wcześniej wiele gospodarstw domowych było pozbawionych prądu i ogrzewania. W ukraińskiej stolicy zginęła co najmniej jedna osoba.
- Siły rosyjskie przeprowadziły w nocy z piątku na sobotę zmasowany atak powietrzny na Ukrainę.
- Rosjanie ponownie za cel obrali infrastrukturę energetyczną; uderzenia odnotowano m.in. w Kijowie, gdzie temperatura spadła do -12 st. C.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W nocy z piątku na sobotę siły rosyjskie przeprowadziły kolejny zmasowany atak powietrzny na Ukrainę, obierając za cel infrastrukturę krytyczną. Siły Powietrzne Ukrainy wykryły 396 środków napadu powietrznego - 375 dronów i 21 rakiet.
Głównym kierunkiem uderzenia był obwód kijowski, w tym Kijów. Według wstępnych danych, ukraińska obrona powietrzna zneutralizowała 372 cele - 357 bezzałogowców i 15 pocisków. Odnotowano trafienia w łącznie 17 lokalizacjach.
W Kijowie, jak przekazał mer miasta Witalij Kliczko, w wyniku rosyjskiego ataku powietrznego zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne. Troje poszkodowanych trafiło do szpitala.
Wiadomo, że rosyjskie uderzenia wywołały pożary w dzielnicach po obu stronach Dniepru. W częściach miasta położonych po wschodniej stronie rzeki wystąpiły przerwy w dostawie prądu, ciepła i wody.
"W wyniku zmasowanego ataku wroga i uszkodzeń infrastruktury krytycznej w stolicy ponownie prawie 6 tysięcy budynków mieszkalnych pozostaje bez ogrzewania" - napisał szef władz miasta na Telegramie.
Dodał, że większość z tych budynków to te, które już dwukrotnie podłączono lub próbowano podłączyć do sieci ciepłowniczej po ostrzałach 9 i 20 stycznia. Sytuację pogarsza fakt, że temperatura w ukraińskiej stolicy oscyluje w granicach -12 st. C.


