Rosyjscy blogerzy wojenni informują o nieprawidłowościach w działaniu systemu łączności satelitarnej Starlink na froncie. Choć problemy mają mieć obie strony konfliktu, to Rosjanie podkreślają, że nie mają alternatywy dla internetu satelitarnego Elona Muska.

"Systemy Starlink nie działają na całym froncie. Wrogom również" - napisał na Telegramie rosyjski bloger wojenny Władimir Romanow. Inne konta zajmujące się wojną w Ukrainie, m.in. "Zapiski Weterana", również donoszą o awarii terminali Starlink i powszechnych przerwach w działaniu systemu po obu stronach konfliktu.

Rosyjscy blogerzy zauważają, że w armii rosyjskiej "po prostu nie ma alternatywy dla internetu satelitarnego Starlink" i że "wiele rzeczy, w tym dowodzenie, było od niego zależnych".

Telegramowy kanał "Dwóch Majorów" spekuluje, że przyczyną może być usterka techniczna.

"Ogólnie działają"

Problemy występują też po stronie ukraińskiej. Serwis Meduza cytuje jednego z telegramowych blogerów, który pisze, że terminale Starlink "ogólnie działają", ale "występują przerwy dla niektórych użytkowników".

Tymczasem źródła portalu ZN.ua potwierdzają, że terminale Starlink, które zostały już zgłoszone do weryfikacji w celu dodania do "białej listy" utworzonej przez ukraińskie władze, nie działają.

Meduza zauważa, że system łączności satelitarnej Starlink oficjalnie nie działa w Rosji, ale wojska Kremla atakują Ukrainę dronami wyposażonymi w terminale Starlink. System trafia do Rosji nielegalnie, przez państwa trzecie.

Pod koniec stycznia nowy minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow zaapelował do prezesa SpaceX, Elona Muska, o uniemożliwienie Rosji korzystania z łączności satelitarnej Starlink. Miliarder oświadczył, że firma podjęła działania, która "wydają się skuteczne".

Ukraina z kolei wprowadziła "białą listę" terminali Starlink; te, które nie znajdą się na liście, zostaną wyłączone. To środek bezpieczeństwa mający na celu uniemożliwienie korzystania z systemu przez siły rosyjskie, które montowały terminale Starlink na swoich bezzałogowcach.