Jak informuje BBC, co najmniej osiem tankowców objętych sankcjami za transport nielegalnej rosyjskiej ropy naftowej obecnie przepływa przez Kanał La Manche, chociaż Londyn zadeklarował zdecydowaną walkę z flotą cieni. W ostatnich tygodniach miały miejsce zatrzymania rosyjskich tankowców, na co zareagowała Moskwa. Rzeczniczka MSZ Federacji Rosyjskiej przekazała, że jej kraj rezerwuje sobie prawo do ochrony swoich statków "wszelkimi dostępnymi sposobami".
- Rosyjskie tankowce płyną w dużej liczbie przez Kanał La Manche.
- Brytyjskie władze mają już ekspertyzy prawne pozwalające na abordaż i zajęcie tych tankowców.
- Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, uznała działania państw zachodnich za nielegalne i zapowiedziała, że Moskwa podejmie wszelkie środki, by chronić swoje statki.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Rząd Wielkiej Brytanii zapowiedział podjęcie nowych "zdecydowanych działań" wobec statków floty cieni.
Według informacji BBC, urzędnicy otrzymali już ekspertyzy prawne, w których zezwala się podjąć decyzję o abordażach i zajęciu tych tankowców.
Dotychczas z uprawnień Wielka Brytania nie skorzystała, chociaż siły Królestwa uczestniczyły w przejęciu statków w operacjach pod dowództwem Stanów Zjednoczonych czy Francji.
W piątkowy poranek serwis śledzący ruch statków MarineTraffic pokazywał, że osiem tankowców objętych brytyjskimi sankcjami przepływa przez Kanał La Manche. Kolejne cztery tankowce wydają się zmierzać w stronę cieśniny z Morza Północnego.
Brytyjskie media podają, że niektóre z obserwowanych tankowców - jak Kusto, 21-letni zbiornikowiec przewożący ropę, obecnie płynący na południe od wyspy Wight - wielokrotnie przepływały przez te wody w ciągu ostatniego roku.
MarineTraffic informuje, że Kusto załadował swój ładunek w rosyjskim bałtyckim porcie Ust-Ługa 10 dni temu.
W ostatnich tygodniach kilkukrotnie kraje zachodnie dokonywały zatrzymań lub interwencji wobec statków przewożących rosyjską ropę. W środę brytyjskie siły obserwowały tankowiec Sinegorsk, który z nieustalonych powodów zakotwiczył w pobliżu podmorskich kabli telekomunikacyjnych leżących na dnie Kanału Bristolskiego. Ostatecznie Brytyjczycy zmusili statek do usunięcia się z newralgicznego rejonu, ale Sinegorsk cumował tam przynajmniej 14 godzin.
22 stycznia Francuzi przeprowadzili abordaż na jednostkę floty cieni. Przechwycenie tankowca Grinch miało miejsce na wodach międzynarodowych w zachodniej części Morza Śródziemnego, pomiędzy południowym wybrzeżem Hiszpanii a północnym wybrzeżem Maroka.
Jeszcze wcześniej zatrzymania powiązanego z Rosją statku dokonały siły amerykańskie i brytyjskie na Atlantyku.
Ten zwrot w polityce krajów NATO wobec floty finansującej rosyjską machinę wojenną nie uszedł uwagi Moskwy. Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa w ostrych słowach skomentowała te wydarzenia, twierdząc, że Francja nie ma żadnego prawa do zatrzymania Grincha. Zacharowa podkreśliła, że Moskwa uważa naruszenia wolności żeglugi za niedopuszczalne.
Odwoływanie się do sankcji Unii Europejskiej, które francuskie władze błędnie nazywają międzynarodowymi, jako podstawy do podjęcia działań przymusowych wobec tankowców jest całkowicie nie do utrzymania. Jednostronne środki ograniczające same w sobie są sprzeczne z prawem międzynarodowym. W żadnym wypadku nie mogą one stanowić podstawy do wykonywania jurysdykcji na pełnym morzu i zajmowania statków. Lista takich przesłanek w prawie międzynarodowym jest wyczerpująca, a jednostronne ograniczenia, jak wiedzą wszyscy eksperci, nie są w niej uwzględnione - zauważyła rzeczniczka.
Równocześnie Zacharowa zaprzeczyła, że Grinch ma jakikolwiek związek z Rosją. Właścicielem statku jest firma zarejestrowana na Wyspach Marshalla, a załoga, o ile nam wiadomo, składa się z obywateli Indii - podkreśliła.
Maria Zacharowa dodała na koniec, że Moskwa podejmie "wszelkie dostępne środki w celu ochrony" statków.


