Pomimo wcześniejszych zapowiedzi, specjalni wysłannicy prezydenta Donalda Trumpa - Steve Witkoff i Jared Kushner - nie pojawili się dotychczas w Kijowie, co wywołuje rosnącą frustrację wśród ukraińskich władz. Ich nieobecność staje się symbolem szerszego problemu: przesunięcia priorytetów Waszyngtonu oraz braku postępów w rozmowach pokojowych z Rosją - informuje "Kyiv Independent".

  • Wysłannicy Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, nie odwiedzili dotychczas Kijowa, co wywołuje frustrację ukraińskich władz.
  • Głównymi powodami braku wizyty są zmiana priorytetów polityki zagranicznej USA, brak postępów w negocjacjach z Rosją oraz kwestie logistyczne związane z podróżą do Ukrainy.
  • Kluczowym punktem spornym pozostaje kwestia Donbasu - Rosja żąda wycofania ukraińskich wojsk z regionu, czemu Ukraina stanowczo się sprzeciwia.
  • Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Od miesięcy w Waszyngtonie toczą się rozmowy na temat możliwej wizyty amerykańskich wysłanników w Kijowie. Miałaby ona być nie tylko gestem dobrej woli, ale także impulsem do wznowienia trójstronnych negocjacji między Ukrainą, Rosją i USA. Tymczasem Steve Witkoff i Jared Kushner, prywatnie zięć Donalda Trumpa, wielokrotnie odwiedzali Moskwę, spotykając się z Władimirem Putinem, podczas gdy do Kijowa nie dotarli ani razu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie kryje rozczarowania takim podejściem. To brak szacunku przyjeżdżać do Moskwy, a omijać Kijów - podkreślił w jednym z publicznych wystąpień. Ukraińscy urzędnicy mówią wprost o poczuciu lekceważenia i nierównowadze w kontaktach dyplomatycznych.

Priorytety Waszyngtonu: Iran przed Ukrainą

Jednym z głównych powodów opóźnienia wizyty jest zmiana priorytetów w polityce zagranicznej USA. Po wybuchu wojny z Iranem uwaga administracji Donalda Trumpa skupiła się na Bliskim Wschodzie, a sprawy ukraińskie zeszły na dalszy plan. Ostatnia runda trójstronnych rozmów odbyła się 16 lutego, a kolejne spotkanie zostało odwołane tuż przed amerykańsko-izraelskimi atakami na Iran.

Sytuacja w Stanach Zjednoczonych nie sprzyja obecnie zaangażowaniu w sprawy ukraińskie, właśnie z powodu wojny z Iranem - przyznaje jeden z ukraińskich urzędników, cytowany przez portal "Kyiv Independent".

Logistyka i realia wojny

Oprócz kwestii politycznych, przeszkodą są także względy logistyczne. Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku ukraińska przestrzeń powietrzna pozostaje zamknięta, a jedyną realną drogą do Kijowa jest podróż koleją. Mają problem z koniecznością podróży pociągiem, to trudne zwłaszcza dla Witkoffa - mówi osoba zaznajomiona ze sprawą.

Jednak, jak podkreślają rozmówcy, logistyka nie jest główną barierą. Kluczowy problem to brak postępów w negocjacjach i obawa, że wizyta wysłanników prezydenta USA jedynie uwidoczni impas.

Sednem sporu pozostaje kwestia terytorialna. Rosja domaga się wycofania ukraińskich wojsk z kontrolowanych przez Kijów części Donbasu jako warunku wstępnego do jakiegokolwiek porozumienia. Ukraina stanowczo odrzuca te żądania, uznając zamrożenie obecnej linii frontu za jedyną realistyczną podstawę do zawieszenia broni.

Rosjanie chcą całego Donbasu, a my mówimy: znajdźmy rozsądne rozwiązanie - tłumaczy ukraiński urzędnik. Na razie nie ma sensu, by (wysłannicy Trumpa) przyjeżdżali tylko po to, by usłyszeć to samo - dodaje.

Poszukiwanie nowych formatów współpracy

Mimo braku przełomu na najwyższym szczeblu, komunikacja między Kijowem a Waszyngtonem nie została zerwana. Trwają konsultacje przez różne kanały, a Ukraina szuka nowych sposobów na ożywienie współpracy z USA. 

Szukamy nowych formatów, by ponownie zaangażować Stany Zjednoczone - przyznaje jeden z ukraińskich urzędników.

Wizyta ludzi amerykańskiego prezydenta w Kijowie pozostaje więc w zawieszeniu, a przyszłość amerykańsko-ukraińskiego dialogu zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie i ewentualnych nowych propozycji w sprawie Donbasu - konkluduje "Kyiv Independent".