Już kilkadziesiąt kilometrów długości mają umocnienia na granicy z rosyjskim obwodem królewieckim. Docelowo zapora w ramach programu Tarcza Wschód ma powstać na całym odcinku granicy z Rosją i Białorusią. Jak mówi kapitan Karol Frankowski z 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, która odpowiada za tworzenie umocnień, mają one służyć odstraszaniu, ale także spowalnianiu ewentualnego ataku i ukierunkowywaniu w oczekiwane przez obrońców miejsca. To ma dać czas na reakcję wojska.

  • Na granicy z rosyjskim obwodem królewieckim powstają już dziesiątki kilometrów umocnień w ramach programu Tarcza Wschód.
  • Kluczowym elementem są rzędy betonowych zapór, tzw. jeży, ważących około 1000 kg każdy.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Prace inżynieryjne trwają między innymi w okolicach miejscowości Asuny w województwie warmińsko-mazurskim. Tam, kilkanaście metrów od pasa drogi granicznej, wojskowe pojazdy kopią rów przeciwczołgowy, który ma około 4 metrów głębokości.

Za rowem stawiane są zapory składające się z trzech rzędów tzw. jeży - to betonowe konstrukcje o masie około tysiąca kilogramów. Kolejnym umocnieniem jest przestrzeń przygotowana do zaminowania w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego. Następnie znów stawiane są potrójne rzędy "jeży". Budujący Tarczę Wschód podkreślają, że w jej projektowaniu wielką rolę odgrywają też zapory naturalne - lasy, rzeki i mokradła, same z siebie stanowiące utrudnienia dla potencjalnego przeciwnika.

Pola minowe to przestrzeń między "jeżami" o szerokości mniej więcej 100 metrów. Jeśli dojdzie do konfliktu, wojsko jest wyszkolone do tego, żeby w krótkim czasie wykorzystując specjalistyczny sprzęt - urządzenia o nazwie Baobab - zaminować ten teren, wystrzeliwując ładunki. Takie działania są już ćwiczone przez saperów.

Tarcza Wschód to nie tylko zapora inżynieryjna, ale także techniczna. Jak mówił kapitan Karol Frankowski, już testowane są urządzenia, które mają tworzyć barierę elektroniczną. Chodzi o słupy, na których montowany będzie sprzęt do elektronicznego zakłócania wrogich dronów nadlatujących znad terytorium obwodu królewieckiego. Poza tym na tych słupach instalowane miałyby być przekaźniki GSM, do zapewnienia łączności. Na przygranicznych terenach w województwie warmińsko-mazurskim zasięg telefoniczny jest bardzo słaby.

Wojsko nie robi tajemnicy z tej potężnej inwestycji. Co więcej - jak dodaje Karol Frankowski - armii zależy na jak najszerszym rozpropagowaniu tych działań i postępów prac. Jest to element odstraszania, jest to komunikat, którym odstraszamy potencjalnego wroga - mówi. Chodzi o to, by wróg miał świadomość, ile trudu wymagałoby pokonanie tej zapory.

Co ciekawe - te umocnienia widoczne są z satelity, a zdjęcia nie są blurowane. Właśnie po to, by wpisać się w natowską doktrynę AJP10, która mówi o odstraszaniu - tłumaczy kapitan Frankowski i dodaje: "Przeciwnik dwa razy się namyśli, czy jest w stanie z tego kierunku wyprowadzić atak".

Narodowy Plan Bezpieczeństwa Tarcza Wschód to operacja zaplanowana na lata 2024-2028. To największa operacja umacniania wschodniej flanki NATO od 1945 roku. W ciągu czterech lat na 700-kilometrowym odcinku wschodniej i północnej granicy państwa zostanie wybudowany pas instalacji wojskowych, sięgający do 50 km w głąb kraju. Obejmuje system umocnień na polskich granicach z Rosją i Białorusią z budową fortyfikacji wojskowych oraz innych środków obronnych, fizycznych zapór, najnowocześniejsze systemy monitorowania przestrzeni powietrznej oraz sprzęt i system elektroniczny.