W ostatnich dniach rozmowy pokojowe nabrały wyraźnego tempa. W miniony weekend Rosjanie i Ukraińcy spotkali się w Abu Zabi, gdzie rozmawiali i z Amerykanami, i bezpośrednio ze sobą. Wysiłki na rzecz szybkiego zakończenia konfliktu intensyfikują przede wszystkim Amerykanie, co ma mieć związek z sytuacją wewnętrzną w kraju rządzonym przez Donalda Trumpa.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Amerykanom bardzo zależy na szybkim i dyplomatycznym zakończeniu wojny w Ukrainie, co ma być podyktowane zaplanowanymi na 3 listopada wyborami do Kongresu. "Midterm election" (albo krócej "midterm"), w Polsce nazywane "połówkowymi" bądź "śródokresowymi", to wybory do Izby Reprezentantów i Senatu, które przypadają w okolicach połowy kadencji urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Uważa się je w pewnym stopniu za ocenę działalności głowy państwa i jego gabinetu. Wyborcy mają możliwość bezpośredniego pokazania, czy ich zadaniem sprawy kraju idą w dobrym kierunku.
Sprawa jest prosta - Donald Trump nie może sobie pozwolić, żeby podejść do "midterm" z nierozwiązanym konfliktem w Ukrainie, bo zostanie to poddane krytyce ze strony Partii Demokratycznej i może zagrozić środowisku politycznemu amerykańskiego prezydenta.
Amerykańska polityka wkracza w cykl wyborczy - od lata cała uwaga Białego Domu będzie skupiona na kampanii przed wyborami - zauważa Ołeksij Honczarenko. Deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy twierdzi, że "kwestia ukraińska" nie zniknie, lecz zejdzie na dalszy plan.
Z tego powodu Biały Dom ma oczekiwać, że porozumienie pokojowe między Rosją a Ukrainą zostanie zawarte do 15 maja br. Jeśli Trump nie przedstawi do maja wyniku w sprawie zakończenia wojny, będzie to dla niego raczej minusem niż plusem. Według dostępnych informacji maj jest w USA nieformalnym terminem - po tym czasie strona amerykańska może wycofać się z procesu negocjacyjnego - alarmuje ukraiński polityk.
Należy podkreślić, że Ołeksij Honczarenko to raczej wiarygodne źródło, bo jako pierwszy opublikował 28-punktowy plan pokojowy USA, który później został "obcięty" podczas konsultacji między Kijowem a Waszyngtonem. Amerykanie przedstawili ostateczną wersję Władimirowi Putinowi, po czym 23 i 24 stycznia w Abu Zabi odbyły się pierwsze trójstronne rozmowy między Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Ukrainą.
Według anonimowych źródeł amerykańskich spotkanie w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyniosło znaczący postęp. Przedstawiciele władz USA sugerują, że negocjacje miały konstruktywny przebieg, a atmosfera była pełna wzajemnego szacunku.
Choć Axios informował, że omówiono kluczowe kwestie sporne, takie jak status Donbasu, zarządzanie Zaporoską Elektrownią Jądrową czy działania deeskalacyjne, to nie ma informacji, by skonfliktowanym stronom udało się osiągnąć porozumienie w kwestii terytorialnej.
Strona rosyjska jak mantrę powtarza, że postępy w rozmowach pokojowych z Ukrainą są uzależnione od zgody Kijowa na oddanie Moskwie części obwodu donieckiego kontrolowanej przez ukraińskie wojska. Kijów natomiast absolutnie nie chce się na to zgodzić, co ma związek z tym, że znajdują się tam kluczowe punkty oporu, powstrzymujące siły rosyjskie przed ewentualną ofensywą w głąb Ukrainy.
Dla Ukrainy kluczowe są również gwarancje bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Jak jednak informuje we wtorek "Financial Times", są one uzależnione od zgody na porozumienie pokojowe, które prawdopodobnie będzie wymagało przekazania Rosji całego Donbasu.
Według brytyjskiej gazety powołującej się na osób zaznajomionych z rozmowami, Waszyngton zasygnalizował również, że może zaoferować Ukrainie więcej broni w celu wzmocnienia jej armii w czasie pokoju, jeśli Kijów zgodzi się wycofać siły z tych części Donbasu, które pozostają pod jego kontrolą.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił w niedzielę, że amerykański dokument dotyczący gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy jest "w 100 proc. gotowy", a Kijów czeka teraz na termin i miejsce jego podpisania. "FT" przypomina jednak, że ukraiński przywódca konsekwentnie powtarza, że w każdym porozumieniu pokojowym kończącym wojnę musi zostać zapewniona integralność terytorialna Ukrainy.
Doniesieniom tym zaprzeczyła Anna Kelly, zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu. To całkowita nieprawda - jedyną rolą Stanów Zjednoczonych w procesie pokojowym jest zbliżenie obu stron w celu zawarcia porozumienia - powiedziała przedstawicielka amerykańskiej administracji.
Axios informował, że kolejna runda rozmów pokojowych w Abu Zabi może odbyć się jeszcze w tym tygodniu.


