Tematem najnowszego odcinka cyklu "W czym może pomóc?" jest interwencja kryzysowa. O tym, czym jest kryzys, na czym polega interwencja kryzysowa i gdzie szukać takiej formy pomocy, Mikołaj Wroński rozmawiał z dr Natalią Liszewską – psycholożką, psychoterapeutką i interwentką kryzysową.

  • Interwencja kryzysowa to pierwsza pomoc psychologiczna, skierowana do osób, które znalazły się w nagłej, trudnej sytuacji życiowej i nie radzą sobie z emocjami lub codziennym funkcjonowaniem. 
  • Kryzys może dotknąć każdego, a objawia się m.in. problemami ze snem, zmianami apetytu, natłokiem myśli, rozkojarzeniem, silnymi emocjami czy poczuciem przytłoczenia. 
  • Każdy kryzys jest subiektywny i nie podlega wartościowaniu. Każdy i każda z nas ma prawo szukać wsparcia.
  • W sytuacji kryzysowej warto szukać pomocy jak najszybciej. Można zgłosić się do ośrodka interwencji kryzysowej, zadzwonić pod numer pomocowy, skorzystać z pomocy lekarza pierwszego kontaktu lub zgłosić się do centrum zdrowia psychicznego.

Na czym polega interwencja kryzysowa?

Mikołaj Wroński: Gdybyś miała wytłumaczyć przy kawie komuś, kto zupełnie nie zna tematu, czym w ogóle jest interwencja kryzysowa, to co byś powiedziała?

Natalia Liszewska: To jest pierwsza pomoc psychologiczna dla osób, które są w kryzysie. Nie każda osoba, która zmaga się z trudnościami, wymaga psychoterapii albo poradnictwa psychologicznego, czasem potrzeba pomocy w postaci towarzyszenia, przyjęcia emocji albo wsparcia w organizowaniu różnych kwestii bytowo-życiowych. Na tym właśnie polega interwencja kryzysowa.

Padło to kluczowe słowo, czyli kryzys. Jak w codziennym życiu zrozumieć pojęcie kryzys psychiczny?

Kryzys to stan, w którym mamy poczucie, że wszystkie nasze wcześniejsze zasoby i umiejętności radzenia sobie przestają działać. Trudno nam funkcjonować i realizować się w naszych rolach życiowych, być taką mamą, córką, siostrą, pracowniczką, pracownikiem albo ojcem, jakim chcielibyśmy być, mamy też poczucie przytłoczenia. Kryzys może być sytuacyjny, na przykład możemy dostać informację o chorobie zagrażającej naszemu życiu albo życiu naszych bliskich. To może być wypadek samochodowy, utrata pracy albo zdrada partnera czy partnerki. Chodzi o nagłe sytuacje, w wyniku których nasza rzeczywistość ulega totalnej zmianie. Możemy mieć poczucie, że nasze myśli są rozbiegane, że trudno nam się skupić i zapamiętywać informacje. Możemy być rozkojarzeni, rozkojarzone. To się wiąże z dużą zmiennością emocjonalną, od totalnej bezradności i przytłoczenia, po smutek, strach, gniew, wycofanie czy poczucie winy. Każdy kryzys to jest też przełomowy moment w naszym życiu, który musi się zakończyć zmianą.

Osobą, która pomaga poradzić sobie z kryzysem, jest interwent albo interwentka. W czym konkretnie może pomóc interwent kryzysowy? Co realnie zmienia się dla osoby, która przychodzi po taką formę pomocy jak interwencja?

Interwent czy interwentka kryzysowa daje przestrzeń do opowiedzenia o tym, co się dzieje. To jest osoba z zewnątrz, która nie jest uwikłana w daną sytuację. Kiedy na przykład się rozwodzimy, to dotyczy to nas, naszych dzieci, teściów i rodziców. Możemy dostawać od nich różne podpowiedzi i sugestie, a interwent jest po to, żeby po prostu pobyć z nami w tej trudnej sytuacji. W relacjach z rodziną czy przyjaciółmi czasem pojawia się uwikłanie lub poczucie lojalności. Nie prosimy o pomoc, bo chcemy ich chronić albo nie możemy przyznać się przed nimi do naszych uczuć. Interwent daje przestrzeń, żeby być w kryzysie takim, jakim się jest, z całym spektrum swojego smutku, żalu, bólu, gniewu, wkurzenia i niezrozumienia wobec losu, świata, Boga czy bliskich. Drugi aspekt to wsparcie organizacyjne. Interwent może na przykład pomóc zorganizować miejsce zamieszkania albo ucieczkę przed osobą stosującą przemoc. Może podzielić się informacjami o organizacjach pozarządowych, pomocy prawnej albo socjalnej, zapewnia też psychoedukację. Klienci często boją się, że skoro nie mogą jeść, spać i się skupić, to pewnie “zwariowali". Zadaniem interwenta jest też wsparcie emocjonalne takiej osoby i wskazanie jej, że ten stan to naturalna reakcja ciała na nienormalną sytuację zewnętrzną.

W jakich sytuacjach zgłaszają się najczęściej osoby, które potrzebują interwencji?

Kryzys jest subiektywny i może dotyczyć wielu różnych kontekstów, ale wymienię kilka najważniejszych. To jest przemoc, bo zdarzają się  i osoby doświadczające przemocy, i te, które ją stosują. To może być przemoc domowa, seksualna, ekonomiczna, instytucjonalna czy mobbing. Kolejny obszar to kryzys zagrożenia zdrowia i życia, który nazywamy kryzysem suicydalnym albo samobójczym. O pomoc zwracają się osoby doświadczające myśli rezygnacyjnych albo myśli o odebraniu sobie życia, czy nawet formułujące już plany samobójstwa. Jest też kryzys po śmierci kogoś bliskiego, czyli żałoby oraz kryzys utraty zdrowia. To są najczęstsze powody przyjścia do interwenta, ale zdarzają się też kryzysy sytuacyjne, czyli nagłe wypadki komunikacyjne albo napaści. W ostatnich latach  mieliśmy do czynienia z kryzysem spowodowanym pandemią i eskalacją wojny w Ukrainie. Są też kryzysy spowodowane katastrofami naturalnymi i kryzysy masowe, niedawno mieliśmy choćby powódź na Dolnym Śląsku. Ja często mówię, że kryzys jest doświadczeniem subiektywnym i pracując w ośrodku interwencji kryzysowej, możemy spotkać się nawet z mamą, która martwi się, że jej dziecko ma czwórki, a wcześniej dostawało szóstki. Nie ma policji czy urzędu, który by powiedział, kto ma prawo do kryzysu, a kto nie. My tego nie wartościujemy, a ośrodki interwencji świadczą bezpłatną pomoc dla wszystkich.

Gdzie i kiedy szukać pomocy w kryzysie?

Wspomniałaś o Ośrodkach Interwencji Kryzysowej. Powiedz, jak ta forma pomocy jest zorganizowana, gdzie możemy spotkać się z interwentem?

Każdy powiat ma tak zwane Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Wiem, że ta nazwa może odstraszać, ale to jest istotne, bo PCPR organizuje działanie Ośrodka Interwencji Kryzysowej. W praktyce prowadzenie OIK jest delegowane odrębnym strukturom powiatu lub organizacjom pozarządowym, fundacjom. To jest struktura powiatowa, więc każdy mieszkaniec danego powiatu ma prawo do bezpłatnej, natychmiastowej pomocy psychologicznej, ale trzeba się dowiedzieć, gdzie taka instytucja znajduje się w miejscu, w którym mieszkamy.

Po czym w ogóle poznać, że jesteśmy w kryzysie, i że warto byłoby poszukać profesjonalnego wsparcia?

Pierwsze sygnały kryzysu psychicznego zazwyczaj daje nam ciało. Najczęściej są to problemy ze snem, zwłaszcza nocne wybudzanie się i trudności z ponownym zaśnięciem. W kryzysie organizm jest w stanie "wojny" i nie potrafi się zregenerować. Kolejnym objawem są zmiany apetytu, na początku kryzysu zwykle pojawia się jego brak i utrata wagi, choć później może wystąpić także objadanie się. Na poziomie myśli pojawia się natłok analiz i pytań: "co się stało?", "co mogłem zrobić inaczej?", "czyja to wina?". Te myśli są natrętne, utrudniają podejmowanie decyzji, logiczne myślenie i zapamiętywanie. Osoby w kryzysie często czują się rozkojarzone i zaniepokojone swoim stanem. Emocjonalnie dominuje zmienność nastroju, może występować drażliwość, wybuchowość, a także silny lęk o przyszłość. U niektórych może pojawić się potrzeba izolacji, a u innych szukania wsparcia. Ważne jest to, by pozwolić osobie w kryzysie decydować, jakiej pomocy potrzebuje i jak chce być wspierana. Warto pamiętać też, że nie każdy długotrwały lęk czy napięcie to kryzys. To mogą być objawy zaburzeń lękowych lub depresji, które wymagają psychoterapii albo farmakoterapii. W Polsce działają centra zdrowia psychicznego, gdzie można uzyskać pierwszą pomoc psychologiczną i zostać skierowanym do odpowiedniego specjalisty. Pomoc dostępna jest także we wspomnianych już ośrodkach interwencji kryzysowej, fundacjach, poradniach pedagogiczno-psychologicznych czy przez programy pracownicze.

Jeżeli ktoś jest w kryzysie i zupełnie nie wie, jak sobie poradzić, gdzie szukać tego wsparcia, to jaki powinien być jego pierwszy krok?

Jeśli ktoś nie wie, gdzie szukać pomocy, może zacząć od lekarza pierwszego kontaktu, który wskaże najbliższą poradnię zdrowia psychicznego. Co ważne, z takiej poradni można skorzystać nawet bez ubezpieczenia w NFZ. Adresy placówek można znaleźć w internecie lub uzyskać bezpośrednio od lekarza. W nagłych sytuacjach, takich jak kryzys samobójczy czy psychoza, należy wezwać pogotowie, podkreślając, że istnieje zagrożenie zdrowia lub życia. Warto wiedzieć, gdzie w danej dzielnicy znajduje się centrum zdrowia psychicznego, tam można umówić się na spotkanie z psychologiem, który pokieruje dalszą pomocą. Wsparcie oferują też wspomniane już Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie oraz Ośrodki Interwencji Kryzysowej, choć nie wszystkie działają całodobowo. Dostępne są również fundacje, takie jak Fundacja Nagle Sami, która oferuje wsparcie w żałobie, czy Fundacja Życie Warte Jest Rozmowy dla osób w kryzysie suicydalnym. W fundacjach można uzyskać pomoc przez telefon, SMS lub wiadomość. Istnieje też ogólnopolski numer wsparcia dla osób w kryzysie (116 123 - dla dorosłych oraz 116 111 - dla dzieci i młodzieży). Osoby doświadczające przemocy mogą skorzystać z pomocy Niebieskiej Linii (800 120 002) albo Feminoteki (888 88 33 88). Dzieci i młodzież mogą zgłosić się do pedagoga lub psychologa szkolnego, a pracownicy do działów HR, które czasem oferują wsparcie psychologiczne. Oczywiście dostępna jest także prywatna pomoc psychoterapeutyczna, jednak jest ona odpłatna.

Czy do Ośrodka Interwencji Kryzysowej można pójść prosto z ulicy, czy trzeba się wcześniej zapisać?

Bardzo różnie, czasem można zapisać się w rejestracji, innym razem trzeba umówić się telefonicznie. Zalecam wcześniejszy kontakt telefoniczny, choć jeśli ośrodek jest blisko, można też przyjść osobiście. Zasady działania mogą się różnić w zależności od powiatu czy fundacji prowadzącej placówkę, ale zgodnie z przepisami pomoc powinna być udzielana natychmiast. Oprócz spotkań w ośrodku, psychologowie mogą też interweniować w terenie, np. wspierając policję podczas trudnych sytuacji lub udzielając pomocy w domu osobom, które nie mogą dotrzeć do placówki.

A jak wygląda pierwsze spotkanie w ośrodku interwencji kryzysowej? Przychodzi osoba, pewnie zostaje pokierowana do gabinetu, siada sobie, no i co dalej? Czego się spodziewać?

Bardzo różnie, ale zwykle na początku padają pytania: "Z czym pani/pan przychodzi?", "W czym mogę pomóc?", "Co się wydarzyło?", "Czego pani/pan potrzebuje?". Najważniejsze jest to, by osoba mogła opowiedzieć swoją historię. Zazwyczaj pytamy też o myśli samobójcze, sen, samopoczucie, poczucie bezpieczeństwa i sytuację w domu. Konkretne pytania zależą od tego, z jakim problemem ktoś się zgłasza.

Co się dzieje po tej pierwszej sesji? Czy taka osoba może liczyć na dalszą pomoc?


Tak. W zależności od zasad danego ośrodka, liczba sesji może być ograniczona, np. do 8-12 spotkań. Zdarza się jednak, że w uzasadnionych przypadkach ta liczba jest wydłużana, a wsparcie trwa nawet kilka miesięcy. Bywa też, że pomoc ogranicza się do jednego spotkania.

Wcześniej wspomniałaś, że kryzys musi prowadzić do zmiany. To znaczy, że z tak trudnej sytuacji możemy wyciągnąć coś pozytywnego?

Tak, chodzi o wzrost posttraumatyczny, którego niestety nie każdy doświadcza. To jest sytuacja, w której przewartościowujemy swoje dotychczasowe życie. Zmienia się podejście do siebie, swoich możliwości i do innych osób. Bardzo duża część organizacji pozarządowych powstaje właśnie w wyniku wzrostu potraumatycznego. Osoby, które go doświadczyły, często mają wewnętrzne pragnienie, żeby pomagać innym. Myślę, że kryzys w ogóle jest momentem, w którym zaczynamy poznawać siebie i zadawać sobie pytania o to, co tak naprawdę chcemy robić i co jest dla nas ważne. To jest moment załamania i chaosu, po którym musimy wypracować rzeczywistość na nowych zasadach. Wtedy rekonstruowane są relacje i podejście do życia. To są często piękne zakończenia niezwykle trudnych historii.

Jak pomóc osobie w kryzysie?

A po czym poznać, że inna osoba, na przykład ktoś z naszej rodziny, przyjaciół albo współpracowników, jest w kryzysie i wymaga pomocy, jeżeli nie mówi tego wprost?

Sytuacją, która może nas najbardziej niepokoić, jest kryzys samobójczy. Możemy go poznać przede wszystkim po tym, że dana osoba o nim mówi. Większość osób, które dokonały samobójstwa, mówiła wcześniej o tym swoim bliskim. Drugi czynnik to narracja o byciu ciężarem i braku sensu życia. Jeśli widzimy, że osoba wycofuje się z relacji i izoluje, zaczyna się żegnać, pojawiają się symboliczne spotkania ze znajomymi albo członkami rodziny, domykanie spraw, czyli pełnomocnictwa i testamenty, to może to być pewna forma przygotowywania. To nas powinno bardzo mocno zaniepokoić. W przypadku przemocy możemy po prostu zobaczyć obrażenia. Te czynniki nie zawsze są specyficzne. Najważniejsze jest to, żeby się zainteresować i życzliwie zapytać o to, co się dzieje.

A kiedy już wiemy, że ta osoba właśnie przeżywa coś naprawdę trudnego i jest w kryzysie, to jak możemy jej pomóc?

Przede wszystkim nie należy umniejszać problemu ani pocieszać na siłę, mówiąc np.: "Wszystko będzie dobrze". Lepiej dać przestrzeń, by osoba mogła opowiedzieć, co czuje. Można zapytać: "Jak się z tym czujesz?", "Co mogę dla ciebie zrobić?". Czasem wystarczy po prostu być obok, towarzyszyć, nawet bez rozmowy, np. wspólnie wyjść do kina. Pomoc może być też praktyczna, można zadzwonić do ośrodka interwencji, umówić wizytę u specjalisty czy zaoferować wsparcie w codziennych sprawach, jak odebranie dzieci z przedszkola. Najważniejsze, by nie unieważniać uczuć tej osoby i pozwolić jej przeżywać kryzys na swój sposób. Jeśli jednak pojawią się niepokojące zachowania, jak nadużywanie alkoholu czy ryzykowne działania, warto to zauważyć i zachęcić do kontaktu ze specjalistą. Większość osób w kryzysie najbardziej potrzebuje obecności i otwartości na swoje potrzeby.

Jak przezwyciężyć kryzys samobójczy?

Trochę już o tym mówiłaś, ale jednym z najpoważniejszych kryzysów, z jakimi się można mierzyć, jest kryzys suicydalny. Co powinna zrobić osoba, u której pojawiają się myśli samobójcze?

Każda osoba w kryzysie samobójczym na początku przeżywa ambiwalencję, czyli jest pomiędzy myślami: "chcę żyć" i "chcę umrzeć". Chodzi o to, żeby poświęcić trochę uwagi na tę część, która trzyma się życia i zgłosić się po pomoc. Warto po prostu z kimś porozmawiać. To nie jest żaden powód do wstydu, bardzo dużo osób ma myśli samobójcze. Dobrze być w kontakcie ze specjalistą w tym temacie.

A co zrobić, jeżeli ktoś z naszego otoczenia zaczyna mówić o samobójstwie?

To może mieć różne funkcje i na różne sposoby może być komunikowane. Każde słowa o myślach samobójczych należy potraktować poważnie, jako coś, co wymaga zaopiekowania, zadbania i wsparcia. Zdarzają się sytuacje, w których osoba mówi: "Jeżeli ode mnie odejdziesz, to ja się zabiję". Takie słowa również należy traktować jako myśli, a być może nawet realne plany samobójcze. Po takim komunikacie trzeba zawiadomić pogotowie i policję. Osoba, która usłyszy coś takiego, nie jest od tego, żeby z kimś być dlatego, że on czy ona grozi samobójstwem. Może też nie mieć kompetencji, żeby taką osobę ratować, dlatego powinna przekierować sprawę do odpowiednich służb. Jeżeli ktoś mówi, że ostatnio ma takie myśli, trudno mu się skupić i ma poczucie, że nic nie ma sensu, warto po prostu zorganizować wsparcie zewnętrzne, umówić tę osobę na spotkanie ze specjalistą, lekarzem, interwentem albo psychologiem. Można pobyć z nią, przyjąć i usłyszeć to, co mówi. Na pewno nie można dewaluować jej uczuć, na przykład mówiąc, że inni mają gorzej. Warto wyrazić zrozumienie, że skoro pojawiają się takie myśli, to ta osoba musi bardzo cierpieć.

A co jeśli widzimy, że ktoś jest w bardzo poważnym kryzysie, na przykład samobójczym, ale nie chce przyjąć pomocy? Jak na to zareagować?

Jeżeli ktoś mówi, że ma myśli samobójcze, ma plan, wie, jak i kiedy to zrobi, a nie chce skorzystać z pomocy psychiatrycznej, to naszym obowiązkiem i najważniejszym działaniem jest konsultacja z lekarzem. Lekarz decyduje, czy dana osoba jest w na tyle silnym kryzysie samobójczym, że powinna być hospitalizowana w trybie bez zgody. Jeżeli osoba mówi, że to zrobi, a nie chce współpracować z lekarzem, to zawiadamiamy pogotowie i policję. Warto pamiętać, że pobyt w szpitalu nie zawsze jest trudnym przeżyciem, bo osoba doświadczająca myśli samobójczych często marzy o tym, żeby “zniknąć" i nie być problemem, żeby przestać udawać, że jest dobrze, chodzić do pracy. Miałam kiedyś klientkę, która spędziła osiem tygodni w szpitalu, a potem powiedziała, że to było dla niej bardzo dobre doświadczenie, bo jej świat na chwilę się zatrzymał, a ona mogła po prostu odpocząć i dojść do siebie.

Być może ktoś, kto właśnie teraz mierzy się z trudną sytuacją i czuje, że sobie nie radzi, przeczyta naszą rozmowę. Co byś powiedziała takiej osobie tu i teraz?

Warto poprosić o pomoc, spotkać się z kimś, pogadać i zaufać, że druga strona może nam pomóc. Wszyscy zasługujemy na to, żeby skorzystać z pomocy, skoro ona już jest w naszym państwie dostępna, a badania naukowe potwierdzają jej skuteczność. Myślę, że każdy z nas zasługuje też na to, żeby zadbać o swoje zdrowie psychiczne w taki sposób, jak dbamy o zdrowie fizyczne, nie wspominając już nawet o tym, jak troszczymy się o przegląd w aucie i jak często chodzimy do weterynarza ze swoimi zwierzętami.

Rozmowy z ekspertami i ekspertkami zajmującymi się zdrowiem psychicznym publikujemy co 2 tygodnie, w ramach cyklu "W czym może pomóc?".

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.
Nachodzą cię myśli samobójcze? Wydaje Ci się, że znajdujesz się w sytuacji bez wyjścia? Pamiętaj, że są osoby, które chcą i mogą Ci pomóc. Dyżurują telefonicznie lub on-line:
116 123 - kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych
116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
800 12 12 12 - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym