Bezpieczeństwo rosyjskich obywateli w separatystycznym regionie Naddniestrza w Mołdawii jest obecnie zagrożone - przekazał we wtorek Siergiej Szojgu, sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, cytowany we wtorek przez państwową agencję informacyjną TASS.Szojgu zapowiedział, że Rosja wykorzysta wszelkie dostępne środki, aby chronić swoich obywateli w Naddniestrzu. Czy Rosja ostrzy sobie zęby na separatystyczną część Mołdawii i czy Ukraina będzie miała coś do powiedzenia, jeśli sytuacja się zaostrzy?
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
We wtorek sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu wyraził zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją w Naddniestrzu, twierdząc, że stracono szanse na jej poprawę.
Szczerze mówiąc, sytuacja jest katastrofalna. Przedsiębiorstwa o znaczeniu systemowym albo nie działają, albo działają sporadycznie. Występuje ciągły niedobór energii, a warunki życia pogarszają się nie tylko dla mieszkańców Naddniestrza, ale także dla obywateli Mołdawii związanych gospodarczo z tym regionem. Choć istnieją możliwości pozytywnych zmian, władze Mołdawii przyjęły zdecydowanie negatywne stanowisko - stwierdził w rozmowie z "Komsomolską Prawdą", którego fragmenty cytuje agencja TASS.
Rosja uważa, że Mołdawia przy pomocy Ukrainy i Unii Europejskiej, realizuje regularną blokadę Naddniestrza. Zdaniem Szojgu, Kiszyniów ponosi "lwią część odpowiedzialności" za obecny stan rzeczy.
Dlaczego Szojgu mówi o Naddniestrzu właśnie teraz?
Sytuacja w regionie zaostrzyła się ostatnio, gdy kilka dni temu rząd Mołdawii uznał czterech członków dowództwa Grupy Operacyjnej Sił Rosyjskich na lewym brzegu Dniestru za persona non grata.
Decyzja ograniczyła swobodę przemieszczania się rosyjskich wojskowych stacjonujących w Naddniestrzu. Osoby uznane za niepożądane zostaną zatrzymane i deportowane do kraju pochodzenia, jeśli podejmą próbę przekroczenia punktów kontrolnych na prawym brzegu Dniestru lub opuszczenia kraju przez międzynarodowe lotnisko w Kiszyniowie. Według doniesień medialnych na mołdawskiej liście znalazł się m.in. Dmitrij Zelenkow, dowódca grupy operacyjnej sił rosyjskich w Naddniestrzu, jego zastępcy Dmitrij Opalow, Siergiej Maszenko i Siergiej Szyrszow, szef sztabu Marat Jarulin oraz Aleksiej Bogomołow, uznawany za jednego z organizatorów finansowania dla rosyjskiego kontyngentu w Naddniestrzu.
Tymczasem przedstawiciele władz w Ukrainie mówią, że Rosja nie zamierza rezygnować ze swoich wpływów w regionie. "Istnieją dane wywiadowcze, które wskazują, że Rosja nie rezygnuje z planu zintensyfikowania działań w Naddniestrzu. Nazwałbym to wojną strachu. (...) Rosjanie obawiają się o swój kontyngent i starają się podjąć pewne kroki, aby go wzmocnić i być gotowymi do reakcji, gdyby coś się wydarzyło" - powiedział szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego Kyryło Budanow w rozmowie z mołdawskim kanałem YouTube Mały Kraj.
Dodał, że Kijów monitoruje sytuację i będzie gotów do reakcji. Jesteśmy na to gotowi. To standardowe podejście wojskowe - zaznaczył Budanow.
Jak przypomina mołdawski serwis New Marker, powołując się na ukraińską publikację Ukrainianwall, 31 marca Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych Ukrainy "Zachód", poinformowało o dodatkowych środkach mających na celu wzmocnienie granicy ukraińskiej z Naddniestrzem. Jednostki inżynieryjno-saperskie Sił Obronnych Ukrainy, wraz z Mohylewsko-Podolskim Oddziałem Granicznym, rozpoczęły zaminowywanie niektórych obszarów. Donoszono również o instalacji ogrodzeń z drutu kolczastego, systemów monitoringu wizyjnego, systemów alarmowych i ostrzegawczych oraz o rozmieszczeniu dodatkowych wojsk zmechanizowanych.
3 kwietnia Mychajło Podolak, doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, potwierdził, że Ukraina wzmacnia środki bezpieczeństwa na granicy z Naddniestrzem.
"Rozumiemy, że Rosja mogłaby wykorzystać Naddniestrze do przeprowadzenia pozorowanych ataków na tyły Ukrainy i ataki logistyczne. Dlatego Ukraina podejmuje działania obronne: prace saperskie, wzmocnienie jednostek granicznych i dodatkowy monitoring tego obszaru" - powiedział Podolak.
Naddniestrze (oficjalnie: Naddniestrzańska Republika Mołdawska) to separatystyczny region położony we wschodniej części Mołdawii, wzdłuż lewego brzegu Dniestru, graniczący z Ukrainą. Region ten ogłosił niepodległość od Mołdawii w 1990 roku, jednak nie jest uznawany przez społeczność międzynarodową i formalnie pozostaje częścią Mołdawii.
Naddniestrze posiada własne władze, armię, walutę i symbole państwowe, ale jego niepodległość nie została uznana przez żadne państwo członkowskie ONZ. W regionie stacjonują rosyjskie wojska.



