Piszemy raport końcowy - mówił w Radiu RMF24 poseł Lewicy Tomasz Trela, zastępca przewodniczącej sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Gość Kacpra Wróblewskiego zdradził, że prace komisji powinny zostać zamknięte do końca marca.
Już piszemy raport końcowy. Te wszystkie zeznania zbieramy w jedną całość i chcielibyśmy Sejmowi ten raport do końca marca przedstawić. Wcześniej oczywiście zaprezentować na forum komisji opinii publicznej - tak o pracach sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa mówił w Radiu RMF24 jej wiceprzewodniczący Tomasz Trela.
Dopytywany o to, czy oznacza to utajnienie obrad Sejmu, poseł stwierdził, że na razie trwają rozmowy o tym, w jaki sposób ma to się odbyć. Tam jest część dokumentów ściśle tajna, więc takiej możliwości nie ma, bo posłowie nie mają z automatu dostępu do dokumentów ściśle tajnych. Natomiast na pewno raport będzie składał się z dwóch elementów. Jeżeli będą doniesienia do prokuratury, a przewiduję, że będą kolejne doniesienia do prokuratury, to one będą obwarowane różnymi klauzulami, dokumentami - tłumaczył.
Kto może spodziewać się, że komisja złoży na niego zawiadomienie do prokuratury? Myślę, że panowie Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński chyba powinni się spodziewać, że na nich doniesienie do prokuratury też będzie złożone. Ja oczywiście nie chcę teraz tego przesądzać, ale wiemy, że ukrywają się za swoim immunitetem Parlamentu Europejskiego. Natomiast wiemy, że koordynowali prace służb specjalnych, a wiemy, gdzie koordynacja i zakup Pegasusa był podejmowany - stwierdził Trela.
Poseł przyznał, że praca komisji nie była łatwa. Mieliśmy perturbacje z doprowadzeniem, wezwaniem świadków. Część dokumentów jest ściśle tajna. Dużo przesłuchań było klauzulowanych, opinia publiczna o nich nie wiedziała. I na pewno to nie jest taka komisja, która rozgrywała się w świetle jupiterów i kamer. I pod tym względem może być pewien niedosyt - przyznał poseł. Natomiast myślę, że zrobiliśmy swoją robotę, ułatwimy działanie śledczym z prokuratury i mam nadzieję, że winni temu, kto kupił, kto decydował, kto wykorzystywał Pegasus, zostaną w odpowiednim momencie rozliczeni - dodał.
Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO. W założeniu miał służyć do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. W lipcu 2021 roku opublikowane zostały wyniki międzynarodowego dziennikarskiego śledztwa 17 mediów, w których stwierdzono, że oprogramowanie Pegasus umożliwiało śledzenie co najmniej 180 dziennikarzy, 600 polityków, w tym trzech prezydentów, 10 premierów i jednego króla oraz 85 działaczy praw człowieka i 65 liderów biznesu z różnych krajów.
Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów. Polskie władze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości zakupiły ten system i używały go.
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa została powołana 17 stycznia 2024 roku. Pierwsze posiedzenie odbyło się 19 lutego 2025 roku. Miała zbadać legalność, okoliczności i skalę użycia systemu Pegasus przez polskie służby specjalne wobec obywateli, w tym polityków, prokuratorów i dziennikarzy.
Komisja analizuje także, czy dochodziło do nadużyć, nielegalnej inwigilacji oraz kto konkretnie podejmował decyzje o zakupie i stosowaniu tego narzędzia.


