Jak donosi Reuters, amerykańskie siły zbrojne przygotowują się do możliwości przeprowadzenia szeroko zakrojonej, wielotygodniowej operacji militarnej przeciwko Iranowi. Wszystko to na wypadek, gdyby prezydent USA Donald Trump zdecydował się wydać taki rozkaz. Informacje te potwierdzają dwaj wysoko postawieni przedstawiciele amerykańskich władz, na których powołuje się agencja.

  • Armia USA przygotowuje się do możliwej, wielotygodniowej operacji przeciwko Iranowi.
  • Amerykanie planują nie tylko ataki na irańską infrastrukturę nuklearną, ale też na strategiczne cele państwowe i system bezpieczeństwa Iranu.
  • W tle działań wojskowych toczą się intensywne negocjacje w Genewie.
  • Prezydent Trump wyraźnie dał do zrozumienia, że brak porozumienia może mieć poważne, "traumatyczne" skutki dla Iranu.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według źródeł Reutersa amerykańska kampania wojskowa nie ograniczałaby się jedynie do ataków na infrastrukturę nuklearną Iranu. W grę wchodzi również uderzenie w strategiczne obiekty państwowe oraz kluczowe elementy systemu bezpieczeństwa tego kraju. Jeden z urzędników podkreślił, że taki scenariusz oznaczałby znaczne rozszerzenie zakresu działań militarnych i mógłby mieć daleko idące konsekwencje nie tylko dla Iranu, ale i dla całego regionu.

Eksperci ostrzegają, że rozpoczęcie takiej operacji znacząco zwiększyłoby ryzyko dla amerykańskich żołnierzy stacjonujących na Bliskim Wschodzie. Odwetowe działania Iranu mogłyby doprowadzić do serii wzajemnych ataków, rozciągniętych w czasie i obejmujących nie tylko bezpośrednich uczestników konfliktu, ale także państwa sąsiadujące.

Źródła agencji Reutera podkreślają, że Stany Zjednoczone spodziewają się zdecydowanej odpowiedzi ze strony Iranu. W przypadku rozpoczęcia operacji militarnej, Teheran najprawdopodobniej nie pozostanie bierny, co mogłoby uruchomić spiralę przemocy i doprowadzić do wybuchu szeroko zakrojonego konfliktu regionalnego.

Dyplomacja na ostatniej prostej?

W cieniu militarnych przygotowań trwają również intensywne zabiegi dyplomatyczne. Jak informuje Reuters, już we wtorek w Genewie mają odbyć się kluczowe negocjacje dotyczące Iranu i Ukrainy. Amerykańską delegację reprezentować będą wysłannik prezydenta Trumpa, Steve Witkoff, oraz jego zięć, Jared Kushner. Planowane są zarówno bezpośrednie rozmowy z przedstawicielami Iranu, jak i trójstronne spotkanie z udziałem delegacji Ukrainy i Rosji.

To właśnie te rozmowy mogą zadecydować o dalszym rozwoju sytuacji. Stany Zjednoczone wyraźnie dają do zrozumienia, że oczekują od Iranu konkretnych ustępstw w sprawie programu jądrowego. Prezydent Trump nie ukrywa, że brak porozumienia może mieć dla Teheranu "traumatyczne" skutki.

Amerykańskie lotniskowce w drodze na Bliski Wschód

Pentagon podjął natomiast decyzję o wysłaniu największego amerykańskiego lotniskowca, USS Gerald Ford, wraz z towarzyszącymi mu okrętami z Morza Karaibskiego na Bliski Wschód. Jednostka ta dołączy do już obecnego na miejscu lotniskowca USS Abraham Lincoln oraz dziewięciu innych okrętów, w tym niszczycieli i okrętów desantowych.

Tranzyt z Morza Karaibskiego na Bliski Wschód potrwa około dwóch tygodni, co oznacza, że amerykańska obecność wojskowa w regionie wkrótce znacząco wzrośnie.

Na tle tych wydarzeń prezydent Donald Trump nie pozostawia złudzeń co do swojego stanowiska. W piątek, podczas spotkania z dziennikarzami, stwierdził, że zmiana reżimu w Iranie byłaby "najlepszym rozwiązaniem". Dzień wcześniej ocenił, że Iran ma około miesiąca na zawarcie porozumienia w sprawie programu jądrowego, choć jednocześnie zastrzegł, że negocjacje mogą potrwać tak długo, jak będzie to konieczne.