Co najmniej 71 mld dolarów - tyle ma kosztować odbudowa Strefy Gazy, oświadczyła w poniedziałek w Brukseli szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Najnowsze szacunki wynikają z oceny wypracowanej wspólnie przez Unię Europejską, ONZ oraz Bank Światowy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Kaja Kallas, która w poniedziałek po południu brała w Brukseli udział w posiedzeniu Ad Hoc Liaison Committee, czyli międzynarodowego komitetu koordynującego pomoc rozwojową dla Palestyńczyków, powiedziała przed spotkaniem na konferencji prasowej, że często słyszy oskarżenia o to, że UE stosuje podwójne standardy, ponieważ wspiera Ukrainę, a nie wspiera Palestyny.
Pozwólcie, że wyjaśnię to jasno. Europa jest największym darczyńcą i głównym wsparciem dla Autonomii Palestyńskiej. Europejskie misje w terenie wspierają palestyńską policję, wymiar sprawiedliwości, zarządzanie i ochronę granic. Nie tracimy z oczy Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu – powiedziała.
Estońska polityczka poinformowała, że AHLC skoncentruje się na kolejnych krokach, mających na celu wsparcie Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu. Kallas przyznała, że w kwestii rozwiązania dwupaństwowego między Palestyną i Izraelem niewiele się zmieniło. Szefowa unijnej dyplomacji dodała, że według najnowszej oceny szkód i potrzeb, udostępnionej w poniedziałek przez Bank Światowy, odbudowa Strefy Gazy będzie kosztować co najmniej 71 mld dolarów.
Pracowaliśmy nad tą oceną przez cztery miesiące wraz z Bankiem Światowym i ONZ – powiedziała Kallas, dodając, że to pokazuje ogrom zadania, jakim jest odbudowa Strefy Gazy.
Zapytana o to, czy UE zamierza nałożyć sankcje na agresywnych osadników izraelskich, Kallas przyznała, że decyzja musi zostać podjęta jednomyślnie, a jak dotąd 26 państw członkowskich chciało wprowadzić sankcje, a jedno je blokowało. Teraz w tym kraju odbyły się wybory i będzie nowy rząd. Uważam, że warto sprawdzić, czy będzie miał nowe podejście – zasugerowała Kallas.


