Żebractwo jest w Polsce nielegalne, a prawo określa, jakie kary grożą za złamanie przepisów. Do laski marszałkowskiej trafił jednak budzący kontrowersje projekt znoszący kary za żebranie. Popiera go m.in. rzecznik praw obywatelskich - pisze w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolita".

  • Do laski marszałkowskiej trafił projekt znoszący kary za żebranie w miejscach publicznych.
  • Jakie kary grożą obecnie za żebranie?
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Gazeta przypomina, że obecnie temu, kto "mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym", grozi kara ograniczenia wolności, grzywna do 1,5 tys. zł albo nagana.

Przepis ten ma zniknąć z kodeksu wykroczeń. Chce tego Parlamentarny Zespół ds. Zakończenia Bezdomności, w którym zasiadają ponad podziałami posłowie i senatorowie z PiS, KO i Razem.

Kto spełnia kryteria?

Argument o tym, że przepis jest przestarzały i nie wiadomo, do czego służy, jest jednym z najczęściej powtarzanych. "Mamy dane, że żebractwo stanowi środek utrzymania dla części osób będących w kryzysie bezdomności, więc jest to takie błędne koło" - mówił cytowany przez "Rz" dr Adam Ploszka z Centrum Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Jego zdaniem, utrzymywanie tego przepisu utrudnia wychodzenie z bezdomności. Ekspert stwierdził ponadto, że przepis jest skonstruowany nieprecyzyjnie, bo zakazuje żebractwa przez osoby "mające środki egzystencji lub będące zdolnymi do pracy", tymczasem często trudno stwierdzić, kto spełnia te kryteria.

Co zawiera projekt zmian?

Z informacji przedstawionych podczas posiedzenia zespołu wynika, że depenalizacja żebractwa ma nie być całkowita. Projekt przewiduje jedynie wykreślenie przepisu o "żebraniu" przez osoby "mające środki egzystencji lub będące zdolne do pracy". 

W kodeksie wykroczeń mają pozostać przepisy zakazujące żebrania natarczywego, oszukańczego lub z wykorzystaniem dzieci - pisze gazeta.