Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych przegłosowała w czwartek projekt ustawy przewidujący nałożenie nowych, szeroko zakrojonych sankcji na Rosję oraz przeznaczenie 8 miliardów dolarów na wsparcie wojskowe dla Ukrainy i sojuszników w regionie. Za przyjęciem projektu głosowało 227 kongresmenów, w tym niemal wszyscy demokraci i 19 republikanów. Przeciwko było 191 członków Izby. Do przyjęcia prawa potrzebne jest wciąż przegłosowanie przez Senat.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Projekt ustawy zakłada m.in. nałożenie dodatkowych restrykcji na rosyjskie instytucje finansowe, wszystkie firmy z sektora energetycznego i wydobywczego, koncern Rosatom oraz podmioty wspierające dostawy broni z Korei Północnej. Przewiduje także odcięcie objętych sankcjami banków od systemu SWIFT, podniesienie ceł na rosyjskie towary do minimum 500 proc., 100-procentowy podatek od dochodów z zamrożonych aktywów Rosji i Białorusi oraz zakaz importu produktów z rafinerii przerabiających rosyjską ropę.
W zakresie pomocy wojskowej ustawa przedłuża mechanizm Lend-Lease do 2028 roku, umożliwia udzielenie do 8 mld dolarów pożyczek na zakup sprzętu wojskowego przez Ukrainę i sojuszników NATO oraz przedłuża program zakupu sprzętu dla Ukrainy do końca 2027 roku z budżetem 300 mln dolarów. Kraje bałtyckie mają otrzymać po 30 mln dolarów rocznie dodatkowego wsparcia wojskowego.
Przyjęcie ustawy to efekt przełamania ponad rocznego impasu, spowodowanego sprzeciwem części republikanów i Białego Domu. Impas przełamano dopiero dzięki "buntowi" kilkorga republikanów, którzy poparli specjalną petycję wymuszającą głosowanie nad projektem z pominięciem roli przewodniczącego Izby Mike'a Johnsona.
Część republikanów, w tym szef komisji spraw zagranicznych Brian Mast, argumentowała, że projekt nie ma na celu pomoc Ukrainie, a ograniczenie swobody prezydenta Donalda Trumpa w negocjacjach z Rosją. Mast ostrzegał również, że sankcje na Rosatom mogą zakłócić dostawy uranu dla amerykańskiego programu jądrowego.
Los ustawy pozostaje niepewny w Senacie, gdzie podobne inicjatywy od ponad roku były blokowane przez republikańskie kierownictwo i lidera partii Johna Thune’a, ze względu na sprzeciw Donalda Trumpa. Republikański senator Rick Scott w rozmowie z PAP wyraził jednak nadzieję, że ustawa zostanie przyjęta. Myślę, że powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by powstrzymać to, co robi Putin w Ukrainie. Ludzie tacy jak Putin, jeśli nie napotkają oporu, będą szli dalej, więc nie skończy się to na Ukrainie - o ile nie zdecydujemy się go powstrzymać - powiedział polityk.
Sytuację komplikuje konkurencyjny projekt ustawy sankcyjnej, przygotowany przez senatorów Lindseya Grahama (republikanin) i Richarda Blumenthala (demokrata), który daje prezydentowi opcję, a nie jak w przypadku projektu z Izby obowiązek, nałożenia ceł o wartości do 500 proc. na towary z państw kupujących rosyjską ropę naftową. W środę Graham powiedział, że jest "bardzo blisko" przyjęcia przez Senat tego projektu.
Wśród polityków i ekspertów nie brakuje sceptycyzmu co do szans na przyjęcie nowych sankcji. Paweł Kowal, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, po rozmowach w Waszyngtonie przyznał, że nastroje wśród amerykańskich senatorów są ostrożne.
W biurze senatora (Richarda) Blumenthala nie byli za bardzo optymistami, ale bardziej niż wcześniej jeszcze podzielali nasze stanowisko o konieczności większej presji, także zobaczymy - powiedział.


