Rosja czerpie korzyści z rosnących cen ropy, generując dodatkowe 150 milionów dolarów dziennie z tytułu sprzedaży surowca - informuje Financial Times. Konflikt na Bliskim Wschodzie, który doprowadził do zamknięcia cieśniny Ormuz, zwiększył popyt na rosyjską ropę, szczególnie ze strony Indii i Chin. Moskwa zarabia na wojnie Izraela, USA i Iranu miliardy dolarów.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W wyniku trwającego na Bliskim Wschodzie konfliktu, Stany Zjednoczone złagodziły sankcje wobec Rosji i naciski na Indie, co skłoniło załogi wielu tankowców do ponownego skierowania się w stronę Oceanu Indyjskiego. Według szacunków rosyjski rząd może uzyskać dodatkowe 3,3-4,9 miliarda dolarów do końca marca, jeśli ceny ropy Urals utrzymają się na poziomie 70-80 dolarów za baryłkę.

W ubiegły piątek rosyjska ropa Urals po raz pierwszy w historii była sprzedawana z premią w stosunku do międzynarodowego benchmarku Brent podczas dostaw do indyjskich portów.

Podczas gdy łączne ceny ropy Brent wzrosły do ubiegłego tygodnia o 25 proc. do 89 dolarów za baryłkę, ceny rosyjskiej ropy Urals je przewyższyły, rosnąc efektywnie o 50 proc. do 68,6 dolara z 45,7 dolara za baryłkę.

Urals przekroczyła limit cenowy G7 wynoszący 60 dolarów za baryłkę w porcie załadunku FOB w Primorsku (Morze Bałtyckie) po raz pierwszy od lipca ubiegłego roku i przekroczyła limit cenowy UE wynoszący 44,10 dolara za baryłkę, według danych giełdy w Londynie. Limity cenowe G7 i UE zostały wprowadzone po inwazji Rosji na Ukrainę i oznaczają, że sprzedawcy rosyjskiej ropy przekraczającej te limity nie mogą korzystać z zachodnich usług transportowych i ubezpieczeń.

Wojna tworzy "nową rzeczywistość"

Prezydent Rosji, Władimir Putin, zauważył, że rynki energetyczne zmierzają w kierunku "nowej rzeczywistości cenowej". Moskwa - co zadeklarował sam Putin - rozważa wznowienie eksportu energii do Europy, co może wpłynąć na decyzje europejskich rządów dotyczące zakazu importu rosyjskiego LNG, a także postawy politycznej wobec Ukrainy.

Swoisty "prezent" od Izraela i Stanów Zjednoczonych, wypowiadających wojnę Iranowi, nadchodzi w momencie, kiedy Rosja pogrążała się w kryzysie, związanym ze spadkami cen surowców kopalnych i z niemal całkowitym uzależnieniem swojego eksportu od kaprysów Chin, które dyktowały coraz niższe ceny.

Żeby dopełnić obrazu sytuacji, niedługo po ogłoszeniu przez Putina, że Rosja może wznowić dostawy LNG do Europy, rosyjski przywódca odbył rozmowę z Donaldem Trumpem, który później wspomniał o "zdjęciu sankcji" wobec niektórych krajów, by uregulować ceny ropy.

"Nie jest jasne, w jakim stopniu i na jak długo Stany Zjednoczone będą gotowe złagodzić swoje surowe sankcje wobec eksportu rosyjskiej ropy" - powiedział w rozmowie z Financial Times Michael Moynihan, dyrektor ds. badań rosyjskich w Wood Mackenzie.

Eksperci oceniają, że to, czy Europa znajdzie się pod presją rozważenia powrotu do rosyjskiego gazu skroplonego i czy Rosja będzie mogła drastycznie podreperować budżet, którego lwia część przeznaczona jest na wojnę w Ukrainie i działania hybrydowe przeciwko Zachodowi - zależy od tego, jak długo potrwa wojna przeciwko Iranowi.

Trump odpowiada na to pytanie: "tak długo, jak zechcę".