​Izraelskie siły zbrojne przeprowadziły serię ataków w rejonie zapory Qaraoun - największej tamy w Libanie - informuje BBC. Działania wywołały zaniepokojenie władz odpowiedzialnych za gospodarkę wodną i ostrzeżenia przed możliwymi konsekwencjami dla kluczowej infrastruktury cywilnej.

  • Izraelskie wojsko przeprowadziło ataki w pobliżu zapory Qaraoun, największej tamy w Libanie.
  • Libańskie władze ostrzegają, że uszkodzenie obiektu może zagrozić dostawom wody i energii oraz stworzyć niebezpieczeństwo dla mieszkańców regionu. 
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według libańskiej agencji informacyjnej NNA celem izraelskiego ataku był obszar w sąsiedztwie zapory Qaraoun, położonej w żyznej dolinie Bekaa. Jak podano, mieszkańcy okolicy obawiają się, że kolejne uderzenia mogą doprowadzić do uszkodzenia konstrukcji tamy.

Izraelskie siły zbrojne przekazały stacji CNN, że przeprowadziły operację w tym rejonie, aby "wyeliminować zagrożenie". Nie podano jednak szczegółów dotyczących celu ataku.

Na nagraniach zweryfikowanych przez CNN widać kłęby dymu unoszące się nad jeziorem Qaraoun. Zbiornik powstały dzięki zaporze odgrywa kluczową rolę w systemie energetycznym i wodnym Libanu.

Ostrzeżenie przed katastrofą

Zapora Qaraoun jest największą tamą w Libanie. Dostarcza energię elektryczną i wodę wykorzystywaną do nawadniania rozległych terenów rolniczych w dolinie Bekaa.

Krajowy Urząd ds. Rzeki Litani ostrzegł, że każdy bezpośredni lub pośredni atak na tamę oraz powiązaną z nią infrastrukturę może mieć poważne konsekwencje dla ludności cywilnej.

"Są to obiekty cywilne o strategicznym znaczeniu, których atakowanie jest zabronione przez międzynarodowe prawo humanitarne" - podkreślono w wydanym komunikacie.

Libańscy urzędnicy zwracają uwagę, że uszkodzenie zapory mogłoby zagrozić dostawom wody i energii, a w najgorszym wypadku doprowadzić do katastrofy na terenach położonych poniżej zbiornika.

Coraz większe napięcie w dolinie Bekaa

Do ataków doszło dzień po izraelskim nalocie na miasto Mashghara w zachodniej części doliny Bekaa. Według lokalnych władz zginęło tam co najmniej 11 osób, w tym dwie dziewczynki.

Jak poinformowało we wtorek libańskie Ministerstwo Zdrowia Publicznego, od 2 marca w wyniku działań zbrojnych zginęło co najmniej 3213 osób, a 9737 zostało rannych.

W tym samym czasie Hezbollah nasilił ataki z użyciem dronów wyposażonych w materiały wybuchowe, wymierzone w izraelskie miejscowości przygraniczne. We wtorek ugrupowanie poinformowało o przeprowadzeniu co najmniej 23 ataków na izraelskie pozycje wojskowe.

Izrael rozszerza operacje lądowe

Przedstawiciel izraelskiej armii przekazał CNN, że wojsko rozpoczęło działania lądowe poza tzw. "żółtą linią", wyznaczającą północną granicę kontrolowanej przez Izrael strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie.

Jak wyjaśnił, celem tych "precyzyjnych operacji" jest odsunięcie infrastruktury dronowej Hezbollahu od granicy i ograniczenie zagrożenia dla izraelskich miejscowości, które w ostatnich dniach znalazły się pod nasilonym ostrzałem.

"Żółta linia" biegnie kilka kilometrów na północ od granicy izraelsko-libańskiej i miejscami przecina rzekę Litani. Według strony izraelskiej około 55 miast i wsi położonych na południe od tej linii znajduje się pod kontrolą Izraela.

W ostatnich tygodniach izraelskie wojsko w dużej mierze unikało działań na północ od rzeki Litani, uwzględniając postulaty Stanów Zjednoczonych, które pośredniczą w rozmowach między Izraelem a Libanem. Jak wcześniej informowała CNN, Izrael zdecydował jednak o zintensyfikowaniu operacji wymierzonych w infrastrukturę dronową Hezbollahu, działając w koordynacji z Waszyngtonem.

We wtorek izraelska armia poinformowała także o nocnych atakach na ponad 100 celów związanych z Hezbollahem na terytorium Libanu. Jednocześnie wydano szerokie ostrzeżenia ewakuacyjne dla mieszkańców miasta Nabatieh na południu kraju. Wojsko zaapelowało o opuszczenie terenów znajdujących się w pobliżu bojowników i infrastruktury ugrupowania, ostrzegając przed ryzykiem kolejnych uderzeń.