W obliczu eskalacji rosyjskich ataków na Kijów i groźby wymierzonej w zachodnie placówki dyplomatyczne ambasador Rosji w Polsce, Gieorgij Michno, został pilnie wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. „Ambasador usłyszał od nas bardzo zdecydowane wezwanie do natychmiastowego zaprzestania nieuzasadnionej i bezprawnej agresji oraz do przestrzegania zobowiązań i traktatów międzynarodowych” – podkreślił rzecznik MSZ, Maciej Wewiór.

  • Rosyjskie MSZ ogłosiło rozpoczęcie uderzeń na centra decyzyjne w Ukrainie i wezwało zagraniczne placówki dyplomatyczne do ich opuszczenia.
  • Polskie MSZ stanowczo zaznacza, że każde uderzenie w polskie placówki dyplomatyczne w Ukrainie będzie uznane za celowe i zamierzone działanie.
  • W związku z sytuacją, do MSZ został wezwany ambasador Rosji w Polsce, który przyjął polskie stanowisko.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Rosyjskie MSZ poinformowało, że armia Federacji Rosyjskiej rozpoczyna uderzenia na centra decyzyjne w Ukrainie. W związku z tym, wezwała zagranicznych dyplomatów do opuszczenia swoich placówek.

Polskie MSZ reaguje

Jak poinformował rzecznik resortu, Maciej Wewiór, polska strona nie zamierza tolerować rosyjskich gróźb, zwłaszcza tych wymierzonych w zachodnie placówki dyplomatyczne. Tak jak inne kraje wezwaliśmy - w naszym przypadku ambasadora Rosji w Polsce - i przekazaliśmy mu nasze stanowisko wobec tych gróźb, czy ostrzeżeń jak je Federacja Rosyjska nazywa - powiedział Wewiór. Podkreślił przy tym, że Polska "bardzo poważnie traktuje rosyjskie groźby"

W ostatnich dniach Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji oficjalnie ostrzegło, że jego armia rozpoczyna "serię metodycznych uderzeń" na cele wojskowe i przemysłowe w Kijowie, jednocześnie zalecając cudzoziemcom i placówkom dyplomatycznym jak najszybsze opuszczenie miasta. W odpowiedzi polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym napisano, że "każdy przypadek uderzenia w polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne w Ukrainie będzie traktowany jako celowy i zamierzony".

"W związku z oświadczeniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej wzywającym cudzoziemców, w tym dyplomatów, do niezwłocznego opuszczenia Kijowa w związku z planami przeprowadzenia ataków na cele militarne i centra decyzyjne, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP oświadcza, że niezmiennie traktuje wszelkie ataki na Ukrainę, w tym na obiekty i ludność cywilną, jako akty nieuzasadnionej agresji niosące za sobą ogromne ofiary ludzkie i infrastrukturalne" - czytamy w oświadczeniu.

Ambasador Rosji na dywaniku

Rzecznik MSZ zwrócił uwagę na niekonsekwencję rosyjskiej narracji. Nie może być na to naszej zgody. My bardzo jasno podkreślamy, że skoro Rosja, jak sama deklaruje, nie prowadzi wojny, tylko specjalną operację wojenną, to oznacza, że zasięg tych celów powinien był ograniczony do militarnych. Ale Rosja już niejeden raz pokazała swoje podejście - powiedział.

Wewiór dodał również, że "ataki na jakąkolwiek inną infrastrukturę, w tym przedstawicielstwa dyplomatyczne powinny i będą traktowane jako akty nieprzyjazne. Groźby rosyjskie czy potencjalne potem działania obniżają jej rolę jako państwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ".

Warto podkreślić, że działania polskiego MSZ są częścią szerszej, europejskiej odpowiedzi na eskalację rosyjskich działań. My działamy razem z naszymi partnerami, którzy również wezwali odpowiedników w ambasadach czy przedstawicieli ambasad rosyjskich na ich terytoriach - zaznaczył rzecznik. Podobne kroki podjęły Niemcy, a Komisja Europejska wezwała charge d'affaires Rosji, podkreślając, że Unia Europejska nie zamierza wycofywać swojej misji dyplomatycznej z Kijowa.

W rozmowie z dziennikarzami rzecznik MSZ wyjaśnił, że ambasador Michno nie został przyjęty przez szefa resortu, co jest zgodne z przyjętą praktyką - takie rozmowy rzadko odbywają się na poziomie ministra. Niemniej, ambasador przyjął stanowisko strony polskiej, które nie pozostawia wątpliwości co do determinacji Warszawy w obronie bezpieczeństwa swoich obywateli i dyplomatów.