Hiszpania zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów uczestniczących w wojnie z Iranem - informuje dziennik "El Pais". Władze w Madrycie nieustannie podkreślają, że nie będą współpracować przy żadnej operacji, która nie będzie zgodna z prawem międzynarodowym.
- Hiszpania zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów biorących udział w wojnie z Iranem.
- Dziennik "El Pais" zaznacza, że zakaz ten ma tylko jeden wyjątek.
- Przed atakiem na Iran doszło do intensywnych negocjacji między USA a Hiszpanią.
- Zajrzyj na stronę główną RMF24.pl, znajdziesz tam więcej ważnych informacji z Polski i ze świata.
Hiszpańskie władze wielokrotnie potwierdzały, że nie zezwoliły amerykańskim samolotom na korzystanie z użytkowanych od dekad przez USA baz Rota i Moron na południu kraju w "nielegalnych" działaniach przeciw Iranowi. Doprowadziło to do napięć w dwustronnych stosunkach i gróźb prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa dotyczących np. wstrzymania handlu z Hiszpanią.
"El Pais" pisze w poniedziałek, że Hiszpania zakazała również korzystania ze swojej przestrzeni powietrznej amerykańskim samolotom stacjonującym w krajach trzecich, takich jak Wielka Brytania czy Francja. Gazeta publikuje mapę z bazami USA w Europie i trasami amerykańskich bombowców strategicznych B-52 i B-1, biorących udział w ataku na Iran; zaznaczone loty omijają przestrzeń powietrzną Hiszpanii.
Hiszpański dziennik zauważa, że o zakazie tym wspomniał już w środę w parlamencie premier Pedro Sanchez, jednak jego słowa przeszły niezauważone. Odmówiliśmy USA korzystania z baz w Rota i Moron w ramach tej nielegalnej wojny. Wszystkie plany lotów przewidujące działania związane z operacją w Iranie zostały odrzucone. Wszystkie, w tym te dotyczące samolotów tankujących - mówił wówczas.
"El Pais" zauważa, że zakaz ten ma tylko jeden wyjątek: na przelot i lądowanie danego samolotu zezwala się wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych. "Nie oznacza to jednak, że bazy w Rota i Moron nie są wykorzystywane przez samoloty amerykańskie, gdyż nadal obowiązują wszystkie misje objęte umową dwustronną z Waszyngtonem, takie jak wsparcie logistyczne dla amerykańskich żołnierzy rozmieszczonych w Europie" - podkreśla gazeta.
Dziennik dodaje, że centrum kontroli lotów w Sewilli zapewnia również wsparcie nawigacyjne dla bombowców strategicznych B-2 Spirit, które wylatują z Missouri do ataku na Iran, a następnie wracają, odbywając 30-godzinny lot bez międzylądowania. "Bombowce te nie wlatują jednak w hiszpańską przestrzeń powietrzną, lecz przelatują nad Cieśniną Gibraltarską, czemu Hiszpania nie może zapobiec" - zauważa dziennik.
Według ustaleń "El Pais", w tygodniach poprzedzających atak na Iran doszło do intensywnych negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Hiszpanią. Pentagon wysłał co najmniej 15 samolotów tankujących KC-135 do baz w Rota i Moron, mówiąc o operacji wywarcia presji na Iran. Amerykanie badali również możliwość rozmieszczenia w hiszpańskich bazach bombowców strategicznych B-52 i B-1.
Plan rozmieszczenia maszyn został jednak wycofany, ponieważ Madryt zakomunikował, że nie może współpracować przy żadnej operacji, która nie byłaby zgodna z prawem międzynarodowym i miała miejsce pod egidą jakiejś organizacji międzynarodowej. "Z militarnego punktu widzenia odmowa współpracy ze strony Hiszpanii skomplikowała przebieg operacji (przeciwko Iranowi)" - ocenia "El Pais".


