Katastrofalne zniszczenia, rekordowo niskie wskaźniki rozwoju społecznego i dramatyczna walka o przetrwanie – tak wygląda dziś rzeczywistość w Strefie Gazy. Polska Misja Medyczna, podsumowując wspólny raport ONZ, Unii Europejskiej i Banku Światowego, nie pozostawia złudzeń. "Brak leków, czystej wody i zniszczone szpitale zabijają powoli, po cichu" - komentuje Ewa Piekarska-Dymus z PMM. Jak stwierdzono w raporcie, Strefa Gazy to obecnie najgorsze miejsce do życia na świecie.

  • Raport ONZ, UE i Banku Światowego z kwietnia 2026 roku pokazuje ogromne zniszczenia w Strefie Gazy po dwóch latach konfliktu.
  • Indeks rozwoju społecznego (HDI) w Gazie osiągnął rekordowo niski poziom 0,339, co oznacza cofnięcie społeczne o 77 lat.
  • Polska Misja Medyczna opisuje Gazę jako "najgorsze miejsce do życia na świecie" z powodu braku żywności, zniszczonych szpitali i niedostatku czystej wody.
  • Pomimo zawieszenia broni w październiku 2025 roku, sytuacja humanitarna się nie poprawiła, a ewakuacje chorych są blokowane przez izraelskie władze.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Zniszczenia liczone w miliardach, życie liczone w cierpieniu

Opublikowany 20 kwietnia 2026 roku wspólny raport Organizacji Narodów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Banku Światowego to wstrząsający dokument, który podsumowuje dwa lata działań zbrojnych w Strefie Gazy. Przyszłe koszty odbudowy oszacowano na astronomiczną kwotę 130 miliardów dolarów. Jednak liczby to nie wszystko - za każdą z nich kryje się ludzki dramat, którego skali nie sposób objąć statystyką.

Wskaźnik rozwoju społecznego HDI (Human Development Index), liczony od 1990 roku, osiągnął w Gazie rekordowo niską wartość - 0,339. To wynik gorszy niż dotychczasowe najniższe notowania w Somalii i Sudanie Południowym. Raport międzynarodowych organizacji nie pozostawia złudzeń: "Skala trudności co do warunków życiowych, źródeł utrzymania, bezpieczeństwa żywnościowego, równouprawnienia i inkluzji społecznej cofnęły poziom rozwoju Strefy Gazy o 77 lat".

"Najgorsze miejsce do życia na świecie"

Polska Misja Medyczna (PMM), od lat obecna w regionie, przygotowała własne podsumowanie raportu. Organizacja stwierdza, że Strefa Gazy to dziś "najgorsze miejsce do życia na świecie". Sytuacja jest dramatyczna na wszystkich frontach: od braku żywności, przez zniszczone szpitale, po brak dostępu do czystej wody.

Jeśli chodzi o odbudowę, trzema sektorami z najwyższymi potrzebami są budownictwo, rolnictwo i zdrowie. Ich ruina wpływa na codzienną, katastrofalną sytuację Palestyńczyków - komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z PMM.

Służba zdrowia na skraju upadku

Z danych PMM wynika, że aż 76 procent instytucji medycznych w Strefie Gazy zostało zrównanych z ziemią lub poważnie uszkodzonych. Zniszczono także sprzęt medyczny, a dostęp do leków i pomocy lekarza jest dramatycznie utrudniony. Mamy ryzyko epidemii, a najbardziej narażone są dzieci z nierozwiniętym systemem immunologicznym. Całe rodziny żyją w namiotach lub ruinach - na materacach pomiędzy dwoma ścianami, z bardzo ograniczonym dostępem do wody. W Gazie nie ma wodociągu czy kanalizacji. Sytuacja dzieci jest alarmująca - podkreśla Olasińska-Chart.

PMM, we współpracy z lokalną organizacją GLIA, współfinansuje klinikę leczenia ran przy szpitalu Nasser w Chan Junus - jednym z ostatnich punktów medycznej pomocy w regionie. Organizacja prowadzi też zbiórki na rzecz kontynuowania pracy kliniki, a wsparcia udzielają znane osoby ze świata kultury i nauki.

Głód, brak wody i dramatyczne warunki życia

Wojna w Gazie to nie tylko zniszczone budynki, ale przede wszystkim dramat ludzi, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie. Gruz, zniszczone domy oraz uszkodzona infrastruktura utrudniają normalne życie. Nasi medycy mieszkają w namiotach. Leczą też ludzi, którzy na co dzień mieszkają w namiotach. Niestety nadal spotykają się z niedożywionymi pacjentami. Wynika to z tego, że ograniczony jest dostęp do pełnowartościowej żywności: na targowiskach łatwiej jest kupić batona, niż podstawowe warzywa - relacjonuje Ewa Piekarska-Dymus.

Sytuacja jest tak dramatyczna, że nawet lekarze, którzy przyjechali z pomocą, musieli ograniczać posiłki do jednego dziennie. Kilka miesięcy temu rozmawiałam z Palestynką, która opowiadała, że gdy w Gazie panował skrajny głód, wówczas wspierana przez Izrael i USA Agencja Pomocy Humanitarnej (Gaza Humanitarian Foundation) otworzyła cztery punkty wydawania żywności. Do czekania na żywność byli z rodzin wysyłani chłopcy i mężczyźni. Żywność wydawano przez bardzo krótko, tysiące ludzi tratowało się, biegnąć do punktów. Izrael ostrzeliwał ich, łącznie zginęło w kolejkach po jedzenie prawie 1200 osób - opowiada Olasińska-Chart.

Około 1,1 miliona osób zostało przesiedlonych i szuka schronienia na niewielkim skrawku ziemi, który pozostał dla Palestyńczyków. Co drugi mieszkaniec Strefy Gazy żyje dziś w tymczasowych obozach dla uchodźców wewnętrznych. To efekt zarówno masowej destrukcji budynków, jak i przesuwania tzw. "żółtej linii" - granicy wyznaczanej przez izraelską armię, za którą nie wolno się przemieszczać. Ponad połowa enklawy znajduje się pod kontrolą wojskową.

Zawieszenie broni bez realnej poprawy

Mimo zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, które weszło w życie 10 października 2025 roku, sytuacja humanitarna nie uległa znaczącej poprawie. W ciągu sześciu miesięcy od podpisania porozumienia zginęło co najmniej 673 Palestynek i Palestyńczyków. Dostęp do podstawowych leków i sprzętu medycznego pozostaje dramatycznie ograniczony, a ewakuacje najbardziej potrzebujących pacjentów są regularnie wstrzymywane przez izraelskie władze.